Czyje było ryzyko?

Powroty z urlopów zawsze sprawiają, że analizujemy zdarzenia, które w danym momencie są oczywiste, zawsze pełne swoich racji i trafnych decyzji. Czy tak jest w rzeczywistości? Jednak dopiero chłodna pozbawiona emocji retrospekcja pozwala na właściwą ocenę naszych zachowań.

 

Wycieczka

W tym roku grupa niepełnosprawnych (także z naszego miasta) sierpniową dekadę spędzała w podwarszawskiej miejscowości. Urocze uzdrowiskowe miasteczko jest marzeniem niejednego kuracjusza, mającego problemy neurologiczne i zaburzenia układu oddechowego. Wygodny ośrodek, zabiegi, siedzenie w jednym miejscu czasami nie wystarczają do pełni zadowolenia, zwłaszcza gdy za oknem jest piękna pogoda, a pobliska Stolica kusi swoją nowoczesnością  i zwiedzaniem zabytków.

A więc pewnego słonecznego poranka grupa osób z niepełnosprawnością – w tym również na wózkach poszła na pobliski przystanek MZK. Podmiejskie autobusy niskopodłogowe aż zachęcały do (bezpiecznej?) wycieczki. Przy wsiadaniu uprzejmy kierowca z uśmiechem i stoicką cierpliwością pomagał wjeżdżać czwórce osób poruszających się przy pomocy wózka inwalidzkiego. Okazało się, że na miejscu dla tych osób przeznaczonym stoi rowerzysta ze swoim jednośladem. Nie chcąc rozdzielać grupy, kierowca grzecznie wyprosił tego pana, aby na przystanku poczekał na następny autobus. Dzięki zrozumieniu zaistniałej sytuacji osoby niepełnosprawne mogły dotrzeć do pobliskiej Warszawy. Po zwiedzaniu, wrażeniach powrót do ośrodka wydawał się być równie łatwy i przyjemny, jak przyjazd. Nic bardziej mylnego.

Powrót

Po wejściu do pojazdu miejskiego z ust pana kierowcy posypały się jak iskry złe i przykre słowa w stosunku do niepełnosprawnych pasażerów. Podobno było ich za dużo w jednym autobusie.  Podobno to z ich powodu podczas kontroli kierowca mógł zapłacić mandat. Swoją złość kierowca wyładowywał naciskając na pedał gazu. Ludzie byli przerażeni. Nawet  silne ramiona wolontariuszy nie były w stanie przytrzymać chyboczących się wózków. Osoby na nich siedzące zadawały sobie pytanie: czy to możliwe, aby w przeciągu paru godzin mogły zmienić się przepisy w przewozie osób? A może to stosunek kierowcy do osób z niepełnosprawnością ma wiele do życzenia? Przykro stwierdzić, że zostali potraktowani, jak rzeczy, na których nikomu (oprócz opiekunów) nie zależy. Nie mogli zrozumieć, że człowiek przewożący tą trasą, gdzie znajdują się sanatoria upokarza osoby chore i niepełnosprawne. W tym wydarzeniu dostrzec można, że kultura osobista nie zawsze dotyczy osób mieszkających w metropolii. Z pełnym przekonaniem można powiedzieć, iż  prowincjonalna społeczność jest bardziej wyrozumiała i tolerancyjna.

J. P.

Wilanów

W Wilanowie

Reklamy

Konkurs!

konkurs_nowy

Uwaga Kochani!
Ogłaszamy Konkurs na najbardziej interesujące wspomnienie z wakacji. Forma prac dowolna – proza, wiersz, rysunek. Nagrodą będzie publikacja wybranej pracy na naszej stronie oraz nawiązanie współpracy – non profit. Swoje wspomnienia kierujcie na naszego maila zaznaczając w temacie „Wakacyjne wspomnienia”. Termin nadsyłania Waszych dzieł upływa z dniem końca lata tj. 22 września 2014 roku.

lam_stereotypy@wp.pl