Poszukujemy…

Pilnie poszukuję łóżka rehabilitacyjnego, elektrycznego o szerokości 120- 140 cm długość: 200 cm.
W przystępnej cenie!

Nr kontaktowy: 515693955

Reklamy

Empatii uczmy się od dzieci

4

 

Dla uczniów Szkoły Podstawowej nr 3 w Świdniku, miniony tydzień upłynął pod znakiem zabawy i pomocy. Najmłodsi świdniczanie, podczas loterii fantowej, zbierali pieniądze dla Kuby Górzyńskiego, 19-latka chorego na białaczkę.

– Losy można było kupować 21 listopada – mówi Katarzyna Terlecka, nauczycielka SP nr 3 w Świdniku. – Ich sprzedaż przebiegła w ekspresowym tempie.

Dochód ze sprzedaży kuponów został w całości przekazany na leczenie Kuby. Dodatkowo, w ubiegły czwartek, odbyła się dyskoteka andrzejkowa, na której zorganizowano drugą część zbiórki. Dzięki zaangażowaniu uczniów oraz nauczycieli, łącznie udało się zebrać 383,19 zł.

 

Źródło:

http://www.swidnik.pl/nasze-miasto/item/4214-pomagają-kubie

 

Obudź Zmysły

1 września ruszyła kampania „Obudź zmysły”, organizowana przez Polskie Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym Koło w Świdniku, której celem jest pozyskanie środków na zakup sprzętu rehabilitacyjno-terapeutycznego do sali doświadczania świata osób niepełnosprawnych.

Wielu podopiecznych Stowarzyszenia żyje w swoim własnym świecie. By do niego dotrzeć potrzebna jest, m.in. stymulacja zmysłów, która je pobudzi. Specjalistyczne wyposażenie jest jednak kosztowne, stąd pomysł na zorganizowanie kampanii i pozyskanie funduszy od ludzi dobrego serca.

Akcja potrwa do 30 września 2014 r. Jej inicjatorką jest Magdalena Mikulska – pedagog-terapeuta pracująca w Stowarzyszeniu, w Środowiskowym Domu Samopomocy, która na czas akcji pełni także funkcję fundraisera. W ramach działań na rzecz kampanii PSOUU Koło w Świdniku prowadzi zbiórkę publiczną, na którą posiada stosowne pozwolenie Marszałka Województwa Lubelskiego. Do akcji włączyli się wieloletni przyjaciele Stowarzyszenia, m.in. Miejski Ośrodek Kultury, z którym to 19 września została podpisana umowa partnerska dotycząca działań na rzecz kampanii.

Dzięki życzliwości MOK-u podczas Dni Świdnika pracownicy i wolontariusze Stowarzyszenia prezentowali i sprzedawali prace wykonane przez osoby z niepełnosprawnością oraz prowadzili blok zabaw dla dzieci, a także zbiórkę do puszek kwestarskich. Natomiast za zgodą ks. proboszcza Tadeusza Nowaka, 22 września kwestujący pojawili się także przy parafii i pw. NMP Matki Kościoła, gdzie oprócz wsparcia finansowego otrzymali wiele ciepłych słów. Za okazane dotychczas wsparcie pracownicy, wolontariusze i przede wszystkim podopieczni Stowarzyszenia serdecznie dziękują.

Wszystkich tych, którzy chcieliby włączyć się do akcji zapraszamy na stronę internetową PSOUU Koło w Świdniku, profil na Facebooku lub do siedziby Stowarzyszenia przy ulicy Kościuszki 8, gdzie uzyskają więcej informacji. Zachęcamy także do wpłat na konto Kampanii: 39 1240 2454 1111 0010 5262 0729. Liczy się każda złotówka!

Iwona Ratajczak, prezes Koła PSOUU w Świdniku

 

1

Źródło:

http://www.swidnik.pl/obudz-zmysly

Wózek elektryczny do sprzedania po niższej cenie

Kochani!

Dzisiaj dowiedziałam się, że pewna pani z okolic Lublina chce sprzedać wózek elektryczny.  Wózek jest prawie nie używany. Osoba, która z niego korzystała w zasadzie na nim nie jeździła. Cena tego sprzętu byłaby o wiele niższa niż w sklepie. Niestety więcej szczegółów nie znam. Jeśli znacie osobę, która by potrzebowała takiego wózka, zadzwońcie do p. Leszka pod numer: 664 045 637.

Sylwia Baran

Kuba czeka na pomoc

W sierpniu ubiegłego roku życie Kuby Górzyńskiego zmieniło się o 180 stopni. Dowiedział się wtedy, że jest ciężko chory. Ostra białaczka – usłyszał od lekarzy. Te słowa zabrzmiały jak wyrok.

Kuba ma 19 lat. Jest uczniem II LO im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Do niedawna trenował także siatkówkę w Avii Świdnik. Ze względu na chorobę przerwał naukę i treningi.

– To bardzo pozytywny i kontaktowy człowiek – mówi o nim Ola Świątek, jego dziewczyna. – Ma chwile, że się załamuje, ale potrafi to przezwyciężyć.

Żeby Kuba wrócił do zdrowia, musi przejść zabieg przeszczepu szpiku kostnego. Dwukrotnie był tego bliski, ale za każdym razem, ze względów medycznych, musiano zrezygnować z operacji. W jego przypadku czas jest bardzo ważny.

– Choroba postępuje, więc każdy dzień jest na wagę złota – dodaje Ola. – Gorąco wszystkich namawiam do zarejestrowania się w bazie potencjalnych dawców szpiku kostnego. Można to zrobić w najbliższą niedzielę, 23 czerwca, na placu Litewskim w Lublinie. W godzinach 11.00 – 17.00 przeprowadzona będzie specjalna akcja rejestracji.

Kto może zostać dawcą?

Zarejestrować może się każdy zdrowy człowiek pomiędzy 18 a 55 rokiem życia, ważący minimum 50 kg (bez dużej nadwagi). Rejestracja polega na pobraniu wymazu ze śliny z wewnętrznej strony policzka i zajmuje tylko chwilę. Wszyscy, którzy chcą się zarejestrować powinni mieć ze sobą dokument tożsamości z nr PESEL.

b7e5fa46063aa37c2a220660d5f9398a_M

http://www.swidnik.pl/nasze-miasto/item/3602-kuba-czeka-na-pomoc

Tomasz Filipiuk

Oczka dla Filipka

Jakiego koloru miałby oczy? Pewnie niebieskie, po tacie. Na pewno byłyby najpiękniejsze na świecie. Każda mama słyszy, że jej dziecko ma śliczne oczka. Ale nie mama 2,5-miesięcznego Filipka Kundy. Chłopczyk urodził się bez gałek ocznych. Uśmiecha się, macha nóżkami, zaciska piąstki, jak każdy maluszek. Tylko oczka ma ciągle zamknięte i prawdopodobnie nigdy nie będzie widział.

Jak pokażemy mu świat? Czy będziemy w stanie opowiedzieć mu o tym wszystkim, czego nigdy nie zobaczy? Opisać kolory, to będzie najtrudniejsze. To tylko ułamek myśli, które towarzyszą każdego dnia rodzicom. Na początku były łzy, dużo łez i rozpacz. Było wielokrotnie pytanie: „Dlaczego nasz synek nie ma oczu?”. Chcieli, żeby ktoś powiedział, że to nieprawda. A później Filipek zaczął się uśmiechać najpiękniejszym uśmiechem, cieszyć się i płakać, tak jak inne niemowlaki. Rodzice zrozumieli, że Filipek nie ma być spełnieniem ich oczekiwań, lecz ma być Filipkiem, najdoskonalszym i najbardziej wyjątkowym chłopcem na tej planecie. Ich synek nie ma oczu – takiego go poznali i takiego go kochają.
„Taki ładny chłopiec. Tylko dlaczego ciągle śpi?” – codzienność będzie podsuwać coraz więcej takich pytań. Rodzice sprostają każdemu, każdą kłodę spod nóg usuną. I zrobią wszystko, żeby Filpek był szczęśliwy. Aby to było możliwe, potrzebuje protez oczu. Zapewnią one prawidłowe ciśnienie w oczodole, co jest niezbędne do prawidłowego rozwoju psychiki dziecka.Protezy oczek nie są refundowane, ponieważ Filipek potrzebuje tzw. expanderów, które się rozszerzają, rosnąc razem z dzieckiem. A trzeba je wymieniać co jakiś czas, ponieważ muszą być dopasowane do wielkości główki Filipka. Dzięki takim protezom będzie miał ruchomy implant, a w przyszłości, jeśli tylko medycyna pójdzie naprzód, może i przeszczep oczu.
22 kwietnia Filipek miał wstawione pierwsze protezy. Dzielnie zniósł operację. A że maluszek rośnie jak na drożdżach, do końca tego roku prtoezy będą musiały być wymienione jeszcze dwa razy. Rodzice wydali wszystkie oszczędności na pierwszą operację i proszą dobrych ludzi o pomoc. Potrzebujemy 32.000 zł.

„Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. Dobrze widzi się tylko sercem” – powiedział lis do Małego Księcia. Pokażmy Filipkowi, jak patrzeć sercem na świat!

filipek-kunda_sokolka_siepomaga

http://www.siepomaga.pl/f/fundacja-siepomaga/c/845

Pomóżmy Ani Pawelec

Ania Pawelec ur. się 10.08.2010 z dwiema wadami wrodzonymi Achondroplazją
kości i stopami końsko-szpotawymi.
Ania jest wesołą i pogodną dziewczynką do pełni szczęścia brakuje jej, tylko możliwości samodzielnego i swobodnego poruszania się!
Operacja jest bardzo droga – jej koszt to ok. 10 tys. zł + dojazdy, jej rodzice nie są w stanie sami uzbierać tak dużej kwoty!
„Miej serce i patrzaj w serce”, pomóż małej Ani stanąć na nóżkach, podaruj jej swój 1% podatku lub po prostu wpłać symboliczną kwotę 10zł.
Ania jest podopieczną Fundacji „Słoneczko Osobom Niepełnosprawnym” 77-400 Złotów.
ul. Stawnica 33
Nr. konta: 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
Nr KRS 0000186434
Z dopiskiem : NA LECZENIE I REHABILITACJĘ ANI PAWELEC 250/P
A dla tych z Was, którzy mają znajomych poza granicami kraju a zechcieliby oni jej pomóc, podaję nr konta, na które można dokonywać wpłat:
RACHUNEK U EURO :
SWIFT – GBWCPLPP
IBANK – PL 76 8944 0003 0000 2088 2000 0050
Z dopiskiem : NA LECZENIE I REHABILITACJĘ ANI PAWELEC 250/P

Marta Siejka

Ania P.

Pomóżmy Beacie

To tragiczna historia. Na trenerkę i fizjoterapeutkę Beatę Jałochę spadł samobójca skaczący z siódmego piętra. Szła do swojej pacjentki. Ma złamany kręgosłup i jest sparaliżowana. Mimo bardzo ciężkiego stanu walczy i wierzy, że będzie chodzić. Rehabilitując swoich pacjentów już wiele razy udowodniła, że nie odpuszcza. Na jej leczenie potrzeba kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie. Niestety fundacje odmówiły pomocy. Jej bliscy wspólnie z Ewą Chodakowską postanowili założyć własną.

Ta historia naprawdę wstrząsa. 18 maja Beata Jałocha szła na rehabilitację do swojej pacjentki w Warszawie. Nagle z siódmego piętra bloku spadł na nią mężczyzna. Chciał odebrać sobie życie. Zginął na miejscu. Beata nie miała szansy odskoczyć. W ciężkim stanie zabrało ją pogotowie. Miała liczne złamania i trudności z oddychaniem. Była bardzo potłuczona. Jednak dopiero w szpitalu okazało się, że jej stan jest dużo poważniejszy. Spadający samobójca złamał jej kręgosłup. Kobieta ma przerwany rdzeń i jest sparaliżowana.

28-letnia Beata wymaga specjalistycznego leczenia i rehabilitacji. To da jej szansę na przynajmniej częściowe odzyskanie sprawności. – Beata ma przerwany rdzeń, więc potrzebuje bardzo zaawansowanej opieki. Jedna z najlepszych klinik zajmujących się rehabilitacją kręgosłupa jest w Berlinie. Zrobimy wszystko, żeby zawieźć tam Beatę na półroczną rehabilitację. To ogromne pieniądze. Nawet po upustach, które nam już obiecano to koszt kilkuset euro dziennie – mówi w rozmowie z na Temat chłopak Beaty Tomasz Maj.

Jeden miesiąc leczenia wymaga więc kilkudziesięciu tysięcy złotych. Niestety pomocy odmówiły fundacje, do których zwrócili się bliscy Beaty. Jej przypadek się nie kwalifikuje. – Fundacje pomagają przede wszystkim dzieciom. Głównie chorym na raka. Są takie, które pomagają osobom po wypadkach, ale samochodowych. Nigdy wcześniej nie było w Polsce takiego wypadku, jaki miała Beata. Właśnie dlatego fundacje nam odmówiły – wyjaśnia Tomasz. – To był dla nas bardzo trudny tydzień – dodaje.

Mimo wspomnianych trudności nie załamują się. Skoro fundacje odmówiły im pomocy, postanowili założyć własną. Pomaga im popularna trenerka Ewa Chodakowska, która poznała Beatę na warsztatach w Krakowie. – To wymaga czasu, więc najpierw otwieramy tymczasowo subkonto pod inną fundacją – mówi chłopak Beaty.

I Ewa Chodakowska i bliscy poszkodowanej kobiety proszą o pomoc tych, którzy mogą jakoś przyśpieszyć rehabilitację. – Mam nadzieję, że ludzie przestaną odwracać głowę, widząc krzywdę ludzką! To mogło się przydarzyć każdemu z nas. Beata ma w sobie wielką moc! Jestem pod ogromnym wrażeniem jej determinacji. Ta dziewczyna pokaże nam wszystkim, że niestrudzona walka i niezachwiana wiara potrafią czynić cuda! – podkreśla Ewa Chodakowska w rozmowie z na Temat.

Beata nie otrzymała pomocy od żadnej z fundacji, do której zgłoszono jej „przypadek”, dlatego wspólnie z jej narzeczonym i z Beatą, podjęliśmy decyzję o założeniu własnej fundacji, dzięki której będziemy mogli pomagać nie tylko Beacie.

Nie chodzi jedynie o wsparcie finansowe, ale również o kontakty w zaawansowanych ośrodkach medycznych na świecie. Jest za wcześnie, żeby mówić o szansach na powrót do zdrowia, ale jedno jest pewne – Beata je ma. Jest jedną z najlepszych trenerek i fizjoterapeutek w Polsce. Pracuje w Centrum Kompleksowej Rehabilitacji w Konstancinie – znanej klinice rehabilitacyjnej. Specjalizuje się w rehabilitacji osób po wylewach i udarach. Stawiała na nogi pacjentów po ciężkich wypadkach, prowadziła też zajęcia z fitnessu kręgosłupa i treningu funkcjonalnego.

To zwiększa szanse na powrót do sprawności. Jeśli tylko znajdą się pieniądze na specjalistyczną rehabilitację. – Beata jest bardzo wyćwiczona, ma bardzo silne mięśnie wewnętrzne wokół kręgosłupa i dochodzi do siebie w zaskakującym tempie. Jest przytomna i mimo bólu cały czas się uśmiecha. Jest bardzo wytrzymała. Cały tydzień była na morfinie, od dwóch dni ją odstawiono, a ona i tak się uśmiecha, rozmawia. Ona wierzy, że będzie chodzić – mówi Tomasz wzruszonym głosem. – Ja też wierzę – dodaje stanowczo.

Nie poddamy się!

Nie ma pewności, że Beata wróci do pełnej sprawności, a nawet czy w ogóle stanie na nogi. Niemniej jednak rehabilitując swoich pacjentów już wiele razy udowadniała, że nie odpuszcza i walczy. Tomek ma świadomość, że stoi przed nimi ogromne wyzwanie. Przede wszystkim przed Beatą. – Nie jest różowo. Beatka ma poważne obrażenia. Miała połamane żebra, nogi, dopiero wyjęto jej dren z płuc. Tylko w jednej nodze ma 21 śrub. Ma złamany kręgosłup. – mówi. Przyznaje, że i on i Beata mają chwilę załamania, ale nie chce o nich mówić, bo muszą być silni. – Jeżeli rehabilitacja nie wystarczy, pojedziemy na operację kręgosłupa do Stanów Zjednoczonych z wykorzystaniem komórek macierzystych – zapewnia.

Wszyscy, którzy chcą pomóc Beacie mogą wpłacać darowizny na konto:

44 1160 2202 0000 0002 4031 3341

Fundacja Forani z tytułem „Beata Jałocha”

Udostępniony tekst jest autostwa Marty Pawłowskiej. Prosimy o wsparcie bohaterki artykułu.

Serce Franka

Do operacji zostały 3 tygodnie. Każdy dzień rodziców Franka zaczyna się obawą o to, czy uda się zebrać pieniądze na operację serca ich synka?! Czy uda się uratować jego życie wiszące na jednej szwankującej tętnicy?! Nikt nie jest w stanie zrozumieć, co odczuwają. I czekają na cud.
Nie trzeba być asem z biologii, żeby wiedzieć, że bez tętnicy wieńcowej nie da się żyć. Franuś ma tylko jedną tętnicę, która na dodatek potrzebuje pilnej operacji.

Franio ma 8 miesięcy. W 22 tygodniu ciąży jego rodzice dowiedzieli się, że synek ma skomplikowaną wadę serca pod postacią przełożenia pni tętniczych, podwójnego odejścia naczyń z prawej komory, hipoplazji pnia płucnego i tętnic płucnych, ubytku przegrody międzykomorowej i międzyprzedsionkowej.

Przeżyli dramat – diagnoza dla nich brzmiała jak wyrok, tym bardziej, że, jak się póżniej okazało, hipoplazję określono jako krytyczną.

Po narodzinach Franka przeniesiono do innego szpitala na oddział kardiologiczny. Tam Franciszek przeszedł cewnikowanie serca. Wcześniejsza diagnoza potwierdziła się. Niestety, zdiagnozowano u Frania anomalię pod postacią pojedyńczego ujścia tętnicy wieńcowej i prawostronnego łuku aorty. Podczas 3-tygodniowego pobytu w szpitalu Franio miał wykonany zabieg Raszkinda i plastykę balonową tętnicy płucnej. Po zabiegu został wypisany do domu. Niestety, radość trwała krótko…

Po 2 tygodniach doszlo do nagłego spadku wartości saturacji i Franek niezwłocznie trafił do szpitala. Stan chłopca bardzo się pogorszył, wymagał pilnej operacji i wykonania zespolenia. Po kolejnych 2 tygodniach wrócił do domu, a jego rodzice zaczęli szukać pomocy. Znaleźli ją w osobie Profesora Malca, który po wnikliwej konsultacji stwierdził, że skoryguje serce Frania. Koszt operacji w niemieckiej klinice, gdzie obecnie pracuje profesor, wyniesie 35.500 euro.

Operacja została wyznaczona na 6 czerwca 2013 roku. Wada serca Frania jest rzadka i skomplikowana, dlatego niewielu specjalistów wie, jak ją operować. A jeszcze mniej by się tego podjęło. Teraz rodzice łapią się wszelkich możliwości, żeby zebrać pieniądze na operację. Własnymi siłami uzbierali 40.000 zł. Brakuje im 80.000 zł.

Odliczamy dni do dnia operacji. Odliczamy też złotówki. Na pierwsze odliczanie nie mamy wpływu – czas płynie nieubłaganie. Na drugie odliczanie ma wpływ każdy, kto wejdzie na tę zbiórkę.

Aktualizacja 29 kwietnia 2013

Do operacji serca Franka zostało niewiele ponad miesiąc. Dzięki wielkiej mobilizacji dobrych ludzi, poza Siepomaga udało się zebrać część potrzebnych środków, dlatego zmniejszamy kwotę zbiórki. Jednak to jeszcze nie koniec, nadal brakuje sporo pieniędzy na operację.

 

SONY DSC

Ból głowy nie przechodzi od… 12 lat

Mikolaj

Trudno znaleźć osobę, która nigdy nie doświadczyła bólu głowy. Większość bierze tabletkę przeciwbólową i po kłopocie. 12-letniemu Mikołajowi tabletka nie wystarczy. Ból głowy towarzyszy mu na co dzień, coraz częstszy i silniejszy. I nic nie pomaga.

Mikołaj cierpi na chorobę genetyczną, zespół Arnolda-Chariego. Jest to wrodzona wada móżdżku, który odpowiada za równowagę i koordynację ruchów. Móżdżek Mikołaja jest uciskany, co powoduje wzrost ciśnienia śródczaszkowego, osłabienie kończyn, zaburzenia widzenia i silne bóle głowy.

Z wadą Mikołaja można żyć. Są pewne ograniczenia, np. nie może nurkować (ale może pływać), nie może stać na głowie, robić fikołków (ale może jeździć na rowerze). Stan Mikołaja pogarsza się z dnia na dzień, ból głowy jest nie do zniesienia, dlatego pilnie potrzebna jest mu pomoc.

W Polsce jedyną metodą leczenia jest obarczenie otworu potylicznego. Jednak nie zatrzymuje to choroby, a dodatkowo dość wysoki jest procent przedwczesnej śmierci po takiej operacji. Pojawiła się szansa operacji Filum Terminale w Barcelonie. Po wielu badaniach okazało się, że Mikołaj się na nią kwalifikuje.

Filum Terminale to nic innego jak nić końcowa rdzenia kręgowego. Jej przecięcie pozwoli zatrzymać chorobę na tym etapie, na którym jest teraz. Choroba pozostanie z Mikołajem na zawsze, można jedynie zminimalizować jej objawy. Obarczenie nie dałoby takiego efektu. A w Polsce takich zabiegów się nie wykonuje, dlatego jedyną szansą jest operacja w Barcelonie.

Chcielibyśmy zebrać środki na chociażby częściowe pokrycie kosztów operacji, tj. 15.000 zł. Całkowity koszt operacji to 15.200 Euro (ok. 65.000 zł). Mama Mikołaja jest samotną matką, obecnie poszukuje pracy. Alimenty wystarczają im na życie, jednak na nic więcej nie mogą sobie pozwolić.

Dlatego bardzo liczymy na Państwa pomoc! Żeby mamę Mikołaja nie bolała głowa o pieniądze na operację, a Mikołaja z powodu choroby.

Pomóżmy Ani Pawelec

Ania Pawelec ur. się 10.08.2010 z dwiema wadami wrodzonymi Achondroplazją
kości i stopami końsko-szpotawymi.
Ania jest wesołą i pogodną dziewczynką, do pełni szczęścia brakuje jej tylko możliwości samodzielnego i swodnego poruszania się!
Operacja jest bardzo kosztowna 10 tys. zł + dojazdy, jej rodzice nie są w stanie sami uzbierać tak dużej kwoty!
Miej serce i Patrzaj w serce i patrzaj w serce”, pomóż małej Ani stanąć na nóżkach, podaruj jej swój 1% podatku lub po prostu wpłacaj symboliczną kwotę 10 zł.
Ania jest podopieczną Fundacji „Słoneczko” Osobom Niepełnosprawnym
77-400 Złotów.
Nr KRS 0000186434

Wszystkim tym którym nie jest obojętny los tego kochanego Skarba przypominam, że wpłat na Anię mogą dokonywać na nr konta: 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
Z dopiskiem: Na leczenie i rehabilitację Ani Pawelec 250/P
Proszę nie zapominajcie o powyższym dopisku, ponieważ jego brak spowoduje to, że Wasze pieniążki podarowane przez Was dla Ani z dobrego serca niestety nie będą wpływały dla Ani 🙂

Wszystkim życzliwym osobom bardzo, bardzo dziękujemy w imieniu Ani!

Łańcuszek dobroci

A dziś taka myśl mnie „dopadła”:

-UFAJ PANU I POMAGAJ INNYM.

Pomagaj w różnej formie. Nawet uśmiech znaczy wiele. Stwórzmy taki specyficzny łańcuszek dobroci. Napiszcie w komentarzach co zrobiliście dla drugiej osoby? W rodzinie czy obcej. Liczy się każdy gest. Tworzymy „łańcuszek dobroci”.

Czekamy na Wasze gesty.Piszcie.

A.D.

Malowane nadzieją

12 edycja akcji „Malowane Nadzieją” dla piętnastoletniej Gai Staroń, zdjęcia Dariusz Gierej

Gaja Staroń, lat 15. Nie ma obu rąk i jednej nogi, zbiera środki na specjalistyczną protezę. Bardzo dobrze się uczy, jest kreatywna, ma ujmujący uśmiech, którym czaruje otoczenie.

W tym roku to już 12 akcja „Malowane Nadzieją” 2013. 70 strusich pisanek i 8 obrazów, przeznaczonych na licytację, dzmożna już dzisiaj podziwiać w Łódzkiej Manufakturze.. Cel jest szczytny, zebrane środki z aukcji zostaną przeznaczone na dofinansowanie turnusów wakacyjnych dla niepełnosprawnych dzieci i młodzieży, a przede wszystkim umożliwi zakup specjalistycznej protezy dla 15–letniej Gai. Gaja nie ma jednej nogi obu rąk. Dziewczynka ma ujmujący uśmiech i żywe, ciemne oczy, jest inteligenta i bardzo dobrze się uczy. Eksponaty można oglądać do 24 marca, a licytacja odbędzie się 26 marca o godzinie 17, jak zwykle w hotelu Andel’s.

Czytaj dalej