Zakopane widziane oczami Magdy

Dnia 11 czerwca 2014 roku zawitałam razem z moimi rodzicami i bratem do „Zimowej Stolicy Polski” czyli Zakopanego. Byłam już tam nie po raz pierwszy, nawet nie liczę który. Zakopane zawsze mnie urzeka bo jest pięknym miastem. Zawsze z radością tam wracam. Podobają mi się wspaniałe górskie widoki, świeże powietrze i gościnność górali. Obserwując to miasto widzę z mojej perspektywy (po wielu pobytach w Zakopanem) , że zmienia się ono przez dostępność wielu miejsc dla osób z różnorodnymi dysfunkcjami ruchu. Są tu np. równe chodniki, które nie stwarzają zagrożenia osobom poruszającym się przy pomocy kul i wózków. Niestety są też i wady. Na Wielką Krokiew wózkiem nadal można wjechać, aby np. zimą pokibicować skoczkom narciarskim. Może w przyszłości ten obiekt sportowy stanie się dostępny również dla wózkowiczów? Warto jednak pomimo tych utrudnień wrócić do Zakopanego, by nacieszyć oczy widokiem majestatycznych gór i nasycić się do woli czystym powietrzem.

Magdalena Pielecha

 

magda

Magda z rodzicami

Reklamy

Marta Świć pisze…

Tęczowa Biesiada już za nami

„ Koncert, koncert, koncert, jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie” –tak śpiewała Magda Umer.

Parafrazując te słowa- koncert tęczowy na serc wiele, niosący dobro i radość w ostatnią karnawałową niedzielę- odbył się w Sali kina Oranżeria w niedzielę 2 marca 2014.  Po krótkim powitaniu przez Prezesa Wiesława Trykacza  na scenie wystąpił Wielopokoleniowy Zespół Śpiewaczy „Niezapominajki” z Turowa. W przepięknych ludowych strojach zaprezentował staropolskie piosenki, których już nie usłyszymy w rozgłośniach radiowych np. „ Lipka”, „Czerwone Jabłuszko”, „Czerwone Jagody”. Opowiadano też o dawnych obyczajach na wsi.

Występ zespołu przeplatany był licytacjami rękodzieła: ozdób wielkanocnych, stroików, pisanek, przedmiotów użytkowych, jak również obrazów ręcznie malowanych i wielu innych przepięknych rzeczy. Autorami tych przepięknych prac byli uczniowie z zaprzyjaźnionych z naszym stowarzyszeniem okolicznych szkół ośrodków. Naprawdę widać było w nich serce i unikalność. Każda praca była prawdziwym arcydziełem, jedynym i niepowtarzalnym. Te prace zaprzeczają obiegowej opinii, że młodzież jest zła, że dzieci są złe. Cudowne są. Widać zresztą w tych pracach. Można je obejrzeć na stronie Ósmego Koloru Tęczy: http://osmykolor.pl/prezentujemy-prace-na-licytacje-i-kiermasz/  Kupujący i przybyli goście mogli posmakować domowych wypieków drożdżowych. Zapach unosił się kilometrami, a życzliwe uśmiechy pań w ludowych cudnych strojach, które je upiekły i podawały dodawały jeszcze lukru. Sale Radzyńskiego Ośrodka Kultury rozbrzmiewały śmiechem i gwarem, czas się zatrzymał.

Dochód ze sprzedaży zostanie przekazany na turnus rehabilitacyjny dla  podopiecznych Radzyńskiego Stowarzyszenia Na Rzecz Osób Niepełnosprawnych Ósmy Kolor Tęczy, jak również na poszukiwania radzyńskiego alpinisty Piotra Bogdanowicza (10 % zebranej kwoty).

Ile się uzbierało, jeszcze nie wiem, ale każda złotówka jest ważna, szczere intencje i życzliwość również.

Dzięki wsparciu  wielu serc, ta marcowa niedziela była wydarzeniem niezwykłym. Lekcją kultury ( mogliśmy poznać piosenki i obyczaje ludowe), pokory, ludzkiej wrażliwości i siły dobra. Mimo, że nie udało się sprzedać wszystkich przedmiotów, wiele będzie zdobić nowe domy. Pozostałe zostaną wykorzystane przy innej okazji, nic się nie zmarnuje.

Świetnie się bawiłam, ale łapki musiały pracować ostro , by uchwycić chronologię tych wydarzeń. Pięknie jest pisać o dobrych rzeczach.

Dziękuję Wszystkim, którzy są z nami daleko i blisko.

Marta Świć

 

zespol_Niezapominajki

Zespół „Niezapominajki” swoim pięknym występem uświetnił Tęczową Biesiadę

02_na aukcję i kiermasz_TĘCZOWA BIESIADA 2014

Zegar przeznaczony na aukcję odmierza tylko szczęśliwy czas

16_na aukcję i kiermasz_TĘCZOWA BIESIADA 2014

Piękny kosz kwiatów ozdobił dom hojnego darczyńcy

Uwierz w Siebie i Obudź uśpioną kobiecość…

panienka

Uwierz w Siebie i Obudź uśpioną kobiecość, to proces który trwa od zeszłego roku ,kiedy to po raz pierwszy zobaczyłam zdjęcia z warsztatów „Wiosna budzi mnie” na fb na stronie łam stereotypy- o sprawnych inaczej. Zatęskniłam w duchu, że ja też tak kiedyś bym chciała poczuć się naprawdę kobietą piękną i zadbana ,choć niepełnosprawną, Przez długi czas moje życie nie miało koloru i chciałam stać się niewidzialna – również w ubiorze- ale to wynika ze zranień.

Od kwietnia zeszłego roku zaczęłam korespondencję z Panią Moniką Butryn. To Ona zainspirowała mnie ,aby napisać do Pani redaktor Ani Dąbrowskiej ,że ja też bym chciała uczestniczyć w takich warsztatach wizażu dla niepełnosprawnych .Nie miałam odwagi o to prosić ,ale napisałam do pani redaktor e mail w innej ważnej dla mnie sprawie i przez naszą korespondencję zaczęłam powoli otwierać się i wychodzić z klatki. Dzięki wsparciu pani Ani uwierzyłam ,że ja też mogę na nowo zacząć żyć.

W listopadzie ubiegłego roku nieśmiało poprosiłam panią Anię o pomoc w realizacji marzenia – osobistej sesji fotograficznej i to marzenie spełniło się .W grudniu dostałam piękny prezent Mikołajowy. Sesję zdjęciową tylko dla mnie pt. „Uwierz w siebie”. W tym miejscu jeszcze raz dziękuje fotografowi Grzegorzowi Winnickiemu -za piękne zdjęcia i pracę”nad spinką” .Pani Ani Dąbrowskiej za stylizację i organizację wszystkiego .Pauli Kołtun za pierwszy w życiu profesjonalny makijaż.

Od tego czasu zaczęłam powoli burzyć mur, który zbudowałam wokół siebie przez lata i robię małe kroki ku normalności i akceptacji mojej sytuacji życiowej. Zyskałam nowych przyjaciół i zaczynam oddychać.

9 lutego b.r uczestniczyłam w kolejnych już warsztatach wizażu dla dziewczyn niepełnosprawnych .W pracowni pani Moniki Butryn. Warsztaty nosiły nazwę Kolorowa zadyma w środku zimy” .Dla mnie udział w tych warsztatach ,oprócz tego ,że był wspaniałą zabawą pełnił funkcje terapeutyczną . Szczególnie jestem wdzięczna pani fotograf Joasi Gołąb za zdjęcie w lustrze, które zatytułowałam „i co zobaczyłaś?”

Odpowiadam na to pytanie: Zobaczyłam atrakcyjną, dobrze ubraną i zadbaną kobietę. Ale jej nie poznałam. W tym miejscu podziękowania za fajną zadymę na głowie dla fryzjera Piotra Oszusta i dla wizażystki za odważny, ale i subtelny makijaż .Za moje uśmiechnięte oczy.

To było moje pierwsze spotkanie ze sobą w lustrze. Zaczynam powoli widzieć w sobie kobietę. Dziękuje Pani fotograf , że pomogła mi ją znaleźć ,a szukałam jej długo. Myślę, że nie było to moje ostatnie spotkanie ze sobą, Chciałabym się z Anką spotykać jak najczęściej. Powiedzieć jej z serducha „fajna z ciebie babka”!!

.Dziękuje wspaniałym ludziom ,że mimo zimy w moim sercu już jest kolorowa wiosna ,która budzi się żywymi barwami do życia.

Pozdrawiam z wdzięcznością

Anna

ZAPROSZENIE na sympozjum warsztatowe „Człowiek. Sport. Pasja. Niepełnosprawność”

kul

polski-komitet-paraolimpijski

Mamy zaszczyt zaprosić

Panią  Annę Dąbrowską

                                                             

Na sympozjum warsztatowe „Człowiek. Sport. Pasja. Niepełnosprawność” w dniu 13 stycznia 2014 roku, Aula CN-208, godzina 10.00-12.00.

Celem spotkania jest ukazanie pozytywnego oblicza niepełnosprawności, pasji jaką żyją zaproszeni gości, roli jaką pełni sport w ich życiu. Będzie to również okazja do dyskusji nad postawami społecznymi wobec osób niepełnosprawnych, sposobami zwalczania dyskryminacji oraz mowy nienawiści, która w dalszym ciągu jest obecna w przestrzeni publicznej. Ważnym elementem spotkania będzie część warsztatowa – pokaz, podczas którego uczestnicy będą mogli podziwiać sprawność oraz profesjonalizm sportowców niepełnosprawnych, oraz lekcja szermierki. Sympozjum poprzedzone zostanie wystawą zdjęć obrazującą życie oraz osiągnięcia sportowe zaproszonych gości.

 

Gośćmi sympozjum będą mistrzowie olimpijscy z Paraolimpiady w Londynie (2012), Pekinu (2008), Aten (2004) oraz Sydney (2000) – Marta Makowska, Justyna Kozdryk, Grzegorz Pluta, Rafał Wilk, Radosław Stańczuk, Arkadiusz Jabłoński, Stefan Makowski.

Współorganizator:    1374823_1419797008248391_426121099_a

Patronat honorowy: Rektor  Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II

                                  Polski Komitet Paraolimpijski   

Patronat medialny:    pobrany plik (1)                                                               pobrany plik

UCZESTNICY WARSZTATÓW:

 JUSTYNA KOZDRYK

polska sztangistka, srebrna medalistka igrzysk paraolimpijskich w Pekinie w 2008 roku. 116cm wzrostu.

Pierwszy sukces międzynarodowy osiągnęła w 2005 roku podczas mistrzostw europy w greckiej Kawalii gdzie zdobyła srebrny medal. Rok później zdobyła srebrny medal na mistrzostwach świata w Pusan osiągając wynik 85 kilogramów i tracąc do zwyciężyni Xiao Cuijuan 7,5 kilograma. W 2007 roku powtórzyła wynik z Kawalii zdobywając ponownie srebrny medal w portugalskiej Quarteirze.

W 2008 roku osiągnęła jak do tej pory największy sukces w swojej karierze. Chociaż zdobyła już swój czwarty medal srebrny na imprezie mistrzowskiej był to medal zdobyty na igrzyskach paraolimpijskich. Osiągnęła wtedy wynik 92,5 kilograma. Do zwyciężczyni Xiao Cuijuan straciła ponownie 7,5 kilograma. Brązową medalistkę wyprzedziła jedynie mniejszą wagą ciała. Jest wielokrotną medalistką mistrzostw Polski, Europy i Świata, a także srebrną medalistką paraolimpiady w Pekinie.

W 2013 roku zdobyła tytuł Mistrzyni Europy w wyciskaniu sztangi leżąc (kategoria wagowa do 47 kg, podniosła sztangę o wadze 120 kg).

W 2008 roku została odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi.

Justyna Kozdryk zajęła drugie miejsce w wyciskaniu sztangi leżąc na zawodach sportowych organizowanych w USA przez Arnolda Schwarzeneggera. Tegoroczny, 25 jubileuszowy, Arnold Sports Festival odbył się w dniach 28 luty – 3 marca w Columbus w stanie Ohio. Zawody w kategorii, w której wystartowała Justyna Kozdryk toczyły się w formule open. Sportsmenka z Grójca znalazła się w gronie dziewięciu najsilniejszych kobiet globu, które osobiście zaprosił znany aktor Arnold Schwarzenegger. Zawodniczka zaliczyła trzy podejścia w kategorii 47 kg. W pierwszym dźwignęła 115 kg, w drugim 120 kg, a w trzecim 125 kg. Tylko 2,5 kg brakowało jej do własnego rekordu świata ustanowionego w czasie mistrzostw w Soelden. Justyna Kozdryk już po raz trzeci była na zawodach organizowanych przez znanego aktora.

MARTA MAKOWSKA

W wyniku nieudanej operacji w pierwszym roku życia doznała uszkodzenia rdzenia kręgowego. Ukończyła studia z zakresu filozofii przyrody, podjęła pracę zawodową w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Wołominie. Jest mężatką (mąż Adam), ma córkę Gabrielę.

Szermierkę zaczęła uprawiać w Integracyjnym Klubie Sportowym AWF Warszaw. Największy sukces sportowy odniosła w 2000 na Letnich Igrzyskach Paraolimpijskich w Sydney, na których wywalczyła cztery złote medale. W późniejszych latach zdobyła dodatkowo trzy brązowe medale – dwa w Atenach w 2004 i jeden w Londynie w 2012. Między 2000 a 2004 wygrywała w klasyfikacji generalnej pucharu świata, zdobywała także medale mistrzostw świata i mistrzostw Europy[3].

W 2001 odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, a w 2013 Krzyżem Oficerskim tego orderu.

GRZEGORZ PLUTA

Swoją przygodę ze sportem rozpoczął już w szkole podstawowej gdzie razem ze swoją drużyną zdobył vice mistrzostwo dawnego województwa siedleckiego w piłce nożnej. Po tym jak uległ wypadkowi, w wyniku, którego został sparaliżowany od pasa w dół, piłkę nożną zamienił najpierw na koszykówkę na wózkach, a od 2005 roku rozpoczął przygodę z dyscypliną białej broni. To właśnie w szermierce osiągnął swoje największe sukcesy:

Igrzyska Paraolimpijskie

Londyn 2012 – złoty medal indywidualny w szabli;

Mistrzostwa Świata

Turyn 2006 – srebrny medal indywidualnie oraz złoty medal drużynowy w szpadzie;

Paryż 2010 – srebrny medal drużynowy w szpadzie;

Catania 2011 – srebrny medal drużynowy w szabli.

Hong Kong 2013 – złoty medal indywidualnie w szabli.

Mistrzostwa Europy:

Warszawa 2009 – złoty medal indywidualny oraz srebrny drużynowy w szabli;

Sheffield 2011 – brąz indywidualny w szabli.

Jego pasją jest historia formacji polskich sił zbrojnych w XX i XXI wieku. W każdym miejscu, które odwiedza stara się odnaleźć miejsca związane z polskim żołnierzami i zawsze oddaje hołd tym, którzy polegli za wolną Polskę.

W 2013 r. został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi.

RAFAŁ WILK

Karierę rozpoczął w 1991, licencję uzyskał w barwach drużyny Stali Rzeszów. Klub z tego miasta reprezentował przez sześć lat i właśnie w nim odnosił swoje największe sukcesy. Następnie zmieniał dwukrotnie kluby, w 1997 startował w J.A.G. Speedway Club Łódź, a w kolejnym sezonie przywdziewał plastron gnieźnieńskiego Startu. Po okresie dwóch lat startów poza Rzeszowem, w sezonie 1999 powrócił do macierzystego klubu, który reprezentował przez kolejne dwa sezony. Sezon 2001 to pierwszy sezon Rafała Wilka z „Wilkiem” na plastronie, czyli starty w krośnieńskim klubie. Po roku startów w Krośnie zawodnik postanowił po raz kolejny powrócić do Rzeszowa, gdzie startował przez kolejne trzy lata. W sezonie 2004 po słabszym sezonie w barwach Stali Rzeszów zawodnik postanowił się ponownie przenieść do Krosna, aby z walczyć o utrzymanie beniaminka I ligi.

3 maja 2006 podczas meczu ligowego miał wypadek, po którym stracił władzę w nogach i w konsekwencji zakończył karierę żużlową. W latach 2009-2011 pełnił funkcję trenera klubu KMŻ Lublin jednak po nieudanym początku sezonu 2011 rozwiązał umowę z klubem za porozumieniem stron.

Po wypadku nie zrezygnował z czynnej kariery sportowej i zaczął uprawiać narciarstwo zjazdowe na nartach jednośladowych mono ski. Ponadto trenuje kolarstwo na rowerze z napędem ręcznym, tzw. handbike. W tej dyscyplinie odnosi sukcesy (1. miejsce w Mistrzostwach Polski, VI w MŚ w jeździe na czas, cztery zwycięstwa w zawodach Pucharu Europy, 2. miejsce w maratonie nowojorskim; 1. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata 2012).

W 2012 roku podczas XIV letnich igrzysk paraolimpijskich zdobył dwa złote medale w kolarstwie szosowym w kategorii H3 (tzw. handbike): w jeździe na czas na dystansie 16 kilometrów z czasem 25.24,17 (5 września), oraz w wyścigu ze startu wspólnego na dystansie 64 kilometrów z czasem 1:50:05 (7 września).

We wrześniu 2013 r. podczas Mistrzostw Świata Baie-Comeau Kanada zdobywa po raz drugi złoty medal.

W 2013 r. odznaczony za wybitne osiągnięcia sportowe, za promowanie Polski na arenie międzynarodowej Krzyżem Kawalerskim Odrodzenia Polski.

STEFAN MAKOWSKI

Jego dyscyplina to szermierka na wózkach.

Największe sukcesy w sporcie to:

– 2m. Igrzysk Paraolimpijskich 2004r. w szabli indywidualnie i drużynowo

– 2m. Mistrzostw Świata 2002r. i 2006.r w szabli drużynowo

– 1m. Mistrzostw Europy 2009r. w szabli indywidualnie

Starty w Igrzyskach:

* Ateny 2004: srebrne medale w szabli indywidualnie i drużynowo, brązowy medal we florecie drużynowym

Londyn 2012 starty: floret indywidualnie, szabla indywidualnie

ARKADIUSZ JABŁOŃSKI

Jak sam mówi sport był mu przeznaczony. To właśnie w dzień otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Seulu uległ wypadkowi w wyniku, którego stracił obie nogi. Wbrew wszystkiemu uznał to za znak aby rozpocząć przygodę ze sportem. Na początku starał się spróbować swych sił w różnych dyscyplinach paraolimpijskich. Jeździł w maratonach, grał w koszykówkę na wózkach i tenisa ziemnego ale ostatecznie zdecydował, że najbardziej zgodna z jego charakterem jest szermierka i to z nią osiągnął największe sukcesy:

Igrzyska Paraolimpijskie

Sydney 2000 – srebrny medal drużynowy w szabli;

Ateny 2004 – brązowy medal indywidualnie oraz srebrny drużynowo w szabli

Mistrzostwa Świata

Budapeszt 2002 – brązowy medal indywidualnie i srebrny drużynowo w szabli

Turyn 2006 – srebrny medal drużynowy w szabli;

Mistrzostwa Europy:

Paryż 1997 – srebrny medal indywidualny w szabli;

Warszawa 1999 – brązowy medal drużynowy w szabli;

Madryt 2001 – złoty medal drużynowy i brązowy medal indywidualny w szabli;

Paryż 2003 – złoty medal indywidualnie i drużynowo w szabli

Po zakończeniu kariery sportowej stał się wielkim propagatorem sportów paraolimpijskich. Stworzył program „AMS dla integracji”, w ramach którego zachęca do integracji osób niepełnosprawnych w społeczeństwie oraz do realizacji swoich marzeń i pasji.

RADOSŁAW STAŃCZUK

Od 17 lat z godnością reprezentuje Polskę na arenie międzynarodowej w szermierce na wózkach. W swej karierze był uczestnikiem czterech Igrzysk Paraolimpijskich oraz wielokrotnie walczył na planszach szermierczych podczas Mistrzostw Europy, Mistrzostw Świata oraz zawodów rangi Pucharu Świata. Jego największymi osiągnięciami sportowymi to:

Igrzyska Paraolimpijskie

Sydney 2000 – srebrny medal drużynowy we florecie;

Ateny 2004 – srebrne indywidualny i drużynowy medale w szpadzie;

Pekin 2008 – brązowy medal indywidualny w szpadzie;

Londyn 2012 – czwarte miejsce indywidualnie w szabli;

Mistrzostwa Świata

Turyn 2006 – złoty medal drużynowy w szpadzie;

Paryż 2010 – srebrny medal drużynowy w szpadzie;

Catania 2011 – srebrny medal drużynowy w szabli.

Mistrzostwa Europy:

Madryt 2001 – srebro indywidualne w szpadzie;

Paryż 2003 – brąz indywidualny w szpadzie.

Parę słów od Pani Minister Gospodarki

Podczas Debaty „Kobieta jest …”, która odbyła się w Lublinie miałam okazję spotkać wiele niesamowitych i wartościowych osób. Wiele pozytywnych emocji wywołały we mnie dwie cudowne Kobiety Joanna Pąk i Anna Dąbrowska. Odwiedźcie ich profil Łam stereotypy – o sprawnych inaczej – uważam, że warto!

Dziewczyny dziękuję za spotkanie!

Ilona Antoniszyn-Klik

1009711_3667003370474_837571307_o

Prelegenci Debaty

Wspomnienia z wakacyjnego wyjazdu

Madzia Pielecha, nasza stała Czytelniczka i korespondentka napisała swoje wspomnienia z wakacyjnego wyjazdu. O czym pisze? Przeczytajmy.

Mój pobyt w Myczkowcach zostanie na długo w mojej pamięci. Na tym pobycie nauczyłam się wiele rzeczy: śpiewania do mikrofonu na całe struny głosowe (ochrypłam od wszystkich hiciorów) i tańczenia na parkiecie, a chwycenie do tańca mojej koleżanki za stopę, która jest na wózku sprawiło nam obu dużo radości.

Moja obrona przed ochlapywaniem bardzo zimną wodą ze źródła okazała się bezskuteczna (cala po jednej stronie byłam mokra, wózek też). Ale najciekawszą rzeczą, jakiej się nauczyłam to… lepienie z gliny. Któregoś dnia gościłam w pięknym zakątku, pełnym świeżego, Bieszczadzkiego powietrza, w którym znajdował się prawdziwy warsztat garncarski z kołem i gliną. Lepienie wcale nie było takie łatwe, ale dałam sobie rade z niewielką pomocą pani, która opowiadała i pokazywała jak to się robi. Uśmiałam się do łez jak lepili inni, bo nie wszystkim od razu ta sztuka wychodziła . Dla mnie to było naprawdę fajne doświadczenie.

 

1077221_508948822524450_145767144_o

Wspólne śpiewanie

„Brak mi życiowego doświadczenia i wiary w siebie”

Nie chce ujawnić nazwiska. Jeszcze nie jest gotowa. Odważyła się jednak pokrótce przedstawić swoją historię. Czuje się trochę zagubiona. Jeszcze brak jej wiary w siebie.  Tekst, który przysłała  potwierdza,że nabiera siły,że zaczyna rozwijać skrzydła. Powoli, ale rozwija. Potrzebuje wsparcia,  dobrych wskazówek  i życzliwości. Wierzę,że Jej marzenia się spełnią. Wiem,że pokona przeciwności. Musi tylko uwierzyć,że jest wyjątkowa. A jest.

(a.d)

 

Urodziłam się 37 temu. Przyszłam na świat z mózgowym porażeniem dziecięcym. Od najmłodszych lat  musiałam walczyć z otoczeniem i udowadniać, że ja coś  znaczę .Odrzucona również przez najbliższych . Zawsze słyszałam -dla mojego dobra -ktoś za mnie decydował .Na każdym kroku podważa się  moją zdolność o decydowaniu o sobie .Najbardziej bolało odrzucenie przez rówieśników .Czułam się gorsza i przez lata zaczęłam budować mur ,który odgradzał mnie od innych .Po latach trwania w depresji i odizolowaniu wyszłam do ludzi i skończyłam studia – pedagogika pracy socjalnej , dla pokazania, że ja mogę wiele, choć nie było łatwo ,ale znaleźli się dobrzy ludzie którzy wyciągnęli pomocną dłoń i przywrócili wiarę w ludzi  i w moje uśpione możliwości.Wiem ,że teraz jest czas spłacania długu wdzięczności za okazane serce.

Chciałaby uniezależnić się od rodziny, chciałaby znaleźć własny kąt z dala od rodziny choć kochającej na swój sposób ale ograniczającej. Po prostu samodzielne działanie przerasta moje siły. Zawsze słyszałam” ty bez nas nie dasz sobie rady”. Brak mi życiowego doświadczenia i wiary w siebie. Priorytetem dla mnie byłaby możliwość pracy, to chyba największe moje marzenie.

Kolejnym marzeniem które chcę zrealizować jest pielgrzymka do Rzymu, ale potrzeba by było mi opiekuna, bo sama nie mogę wyjechać gdzieś dalej, a rodzice już są osobami starszymi.
Myślę że na razie tyle wystarczy o mnie…

Wyjść ze skorupy

Taką oto dostałam wiadomość. Nie podaję imienia autorki, bo zgody nie mam, ale jestem pewna,że niedługo także zacznie łamać stereotypy razem z nami.

„Mieszkam w Lublinie i mimo niepełnosprawności i ograniczeń chce być dla innych.Poszukuje wolontariatu ,spotkań z innymi nie tylko niepełnosprawnymi przez lata zbudowałam mur a może inni mnie odgrodzili a teraz chcę go burzyć,,,

Podziwiam Joanne i jej mamę za upór w dążeniu do normalności…”

 

To dołącz do nas, dołącz.

a.d.

Urodziłam się jako „roślinka”-list Marty

Witajcie kochani …

Cieszę się,że mogę tu zawitać to jeden z najpiękniejszych i najbogatszych w swój sens profili jakie dotychczas spotkałam … Nazywam się Marta i mam 22 lata choruję na DPM (Dziecięce Porażenie Mózgowe) .Ta choroba to dla mnie przekleństwo a jednocześnie wielkie wyróżnienie jakie dostałam od Boga … Myślę,że pomaga mi być bardziej wrażliwą i otwartą na piękno tego świata na każdą drobnostkę którą stworzył Bóg inni tego w takim stopniu nie dostrzegają bo żyją za szybko czasami wręcz bezmyślnie . Przecież kto zwraca uwagę na poranny śpiew ptaków , unoszone przez wiatr piórko czy zapach róż … Kocham ludzi lecz dziś ciężko komukolwiek uwierzyć w taką prawdziwą bezinteresowną krystaliczną miłość . Okazywanie uczuć i emocji wyrażanie ich jest wręcz w dzisiejszych czasach niemodne i wśród niektórych środowisk upokarzające … Dlatego też większość osób nie poznała mnie w pełni gdyż dostosowuję się do ludzi tak aby mnie akceptowali …Jestem jak modelina ,łatwo zmieniam swój kształt można mnie ukształtować i dopasować do swoich dłoni mój poziom „miękkości i elastyczności” ale pierwotną formę mam zawsze taką samą. Z biegiem czasu staję się coraz bardziej na wszystko obojętna i opryskliwa gdyż ludzie coraz częściej zawodzą owszem pięknie mówią pocieszają ale w żaden sposób nie przekłada się to na rzeczywistość i na czyny … Zawsze z przyjemnością ich wysłuchuję a później niezmiennie zostaję w czterech ścianach swojego pokoju wraz z moimi myślami … Do szczęścia tak niewiele potrzeba ,tęsknię za zwykłymi a zarówno nieosiągalnymi rzeczami o tym aby mieć kogoś z kim będę mogła swobodnie usiąść kto mnie wysłucha i naszą rozmowę zastanie świt, chciałabym pobiec przed siebie jak najdalej i ile sił w nogach słysząc jednocześnie jak moje stopy stukają o ziemie i postrzegając jak obraz zmienia się a wiatr szarpie mi włosy … Zaznać uczucia co znaczy jeździć na rowerze na łyżwach lub na rolkach to było by coś ! Albo chociaż raz być zupełnie przemoczoną przez deszcz czekając na przystanku na autobus … Bóg i moja Mamusia to doskonała spółka Pan mnie „naszkicował” a Mama „pokolorowała” .Urodziłam się jako kompletna „roślinka” Mama objechała ze mną cały świat i ogromne ilości turnusów rehabilitacyjnych aby polepszyć mój stan zdrowia każdy lekarz znając moją historię mówił do Niej : „Pani to już u samego Pana Boga nie była” tak więc to tej wspaniałej spółce ”artystów” zawdzięczam to kim dzisiaj jestem i jaką formę udało mi się osiągnąć każdy przebyty krok ruch ręki wziętą łyżeczkę do ust … To wszystko Ich zasługa Od najmłodszych lat lubiłam pisać jest to moja forma wyrażania emocji oraz otwierania ludzkich serc … pierwsze życiowe teorie wymyśliłam mając kilka lat … Moja twórczość dorasta razem ze mną ciągle staram się ją udoskonalać aby tego w sobie nie zatracić nie mogę pozwolić na to aby zatarła się na granica między wrażliwością a realizmem … Kocham muzykę za jej pośrednictwem uciekam w świat marzeń i wyobraźni w mojej głowie malują się obrazy które w tym świecie nigdy nie zostaną uznane za fakty . Moją ulubioną artystką jest Aida Kosojan-Przybysz w Jej tekstach już w wieku 14 lat odnajdywałam mądrość i dojrzałość życiową którą w późniejszych etapach swojego życia przekładałam na różne zdarzenia weryfikując je . Bardzo Jej wiele zawdzięczam gdyż to ona od początku wierzyła w moją twórczość i była a raczej jest mi potrzebnym wsparciem … Kolejną z moich ukochanych artystek jest Edyta Górniak mamy podobną wrażliwość sposób odbierania emocji i wyrażania ich marzę kiedyś aby móc ponownie pójść na Jej koncert . Koncerty przenoszą mnie i inny wymiar pozwalają na chwilę zapomnieć o sprawach doczesnych trudnościach i przeszkodach .Dają szczęście jedność i niespotykane wibracje . Interesuję się również zdolnościami paranormalnymi i Aniołami mam kilka książek o tej tematyce dobrze jest wiedzieć,że istnieje coś tak fantastycznego i niewytłumaczalnego … coś tak magicznego,że nie jesteśmy w stanie tego zrozumieć … a w życiu najczęściej przypadki nie istnieją każde „ przypadkowe” spotkanie pomocna dłoń to ciężka praca naszych pierzastych przyjaciół : Kochani jak kiedyś znajdziecie gdzieś przypadkowo białe piórko podnieście je z podłogi pomyślcie o kim bliskim kogo utraciliście uśmiechnijcie się i powiedzcie „dziękuję” .Tym magicznym akcentem chciałabym zakończyć opowiadanie o nudnej Marcie z „monotonią w kieszeni „ ale nie chcę Was tak zostawić więc powiem Wam jeszcze,że : Bóg nie daje nam więcej niż jesteśmy w stanie znieść , w życiu nie chodzi o to żeby nie mieć problemów tylko aby sobie z nimi radzić i ze są chwile które liczą się podwójnie … Pozdrawiam Was ciepło Marta.

Optymizm Bartosza

Hej!

Nazywam się Bartosz Michalak. Jestem z Łodzi i mam 32 lata. Obecnie pracuję na pełny etat w redakcji portalu górskiego. Prowadzę też własną stronę internetową na fb zajmujacą się promocją aktywnego stylu życia. W 2009r., po wielu bojach, zdobyłem też tytuł mgr Prawa na WPiA. W latach 2005 i 2006, przeszedłem kolejno 3 operacje móżdżku. Ostatecznie, z choroby zasadniczej zostałem całkowicie wyleczony, ale cała historia spowodowała u mnie ogólną niepełnosprawność ruchową. Mimo jednak tej niepełnosprawności, trochę ćwiczę, chyba trochę osiągnąłem i robię rzeczy szalone, a nawet ekstremalne. Oprócz tego, że robienie takich rzeczy jest za każdym razem dla mnie wyzwaniem i sprawia mi ogromną przyjemność, chciałbym przekazywać tą „dobrą nowinę” innym, młodym niepełnosprawnym, którzy jeszcze nie dawno prowadzili bardzo aktywne życie. Otóż, świat ludzi niepełnosprawnych (też o tym nie wiedziałem) on tętni życiem, a wszelkie stereotypy i mity są, jak się okazuje, całkowicie nieprawdziwe. Mam wiele pomysłów, stworzyłem trochę jakby własną metodę rehabilitacji- często wbrew temu co twierdzą rehabilitanci i lekarze. I zwyczajnie wierzę w plastyczność mózgu, w silną determinację człowieka i w jego zdolność do przystosowania się do nowej sytuacji.

Zapraszam też na mój autorski blog:

http://www.portalgorski.pl/blogi/blog/na-przekor

 

Link do filmu:

Urszula Bydlińska

Witam serdecznie!

Mam na imię Ula, jestem niepełnosprawna, patrzę na świat z perspektywy wózka i widzę ciemne ale też i słoneczne strony codzienności. Cieszy mnie inicjatywa Łam stereotypy, pokazywanie, że jesteśmy w zasadzie tacy sami, mamy plany, marzenia, ambicje… i nie chcemy być traktowani jako jakaś zamknięta kasta.  Chcemy być częścią społeczeństwa, chcemy tworzyć współczesny świat. Ja nigdy nie oczekiwałam specjalnego traktowania, ani w LO, ani na studiach. Zawsze chciałam „normalności” i udawało mi się to osiągnąć. Teraz pracuję, a w wolnych chwilach rozwijam swoją pasję – malowanie, to mnie relaksuje i pozwala na odprężenie.

Życzę powodzenia w łamaniu stereotypów i pozdrawiam serdecznie.

ps.

Obrazy p. Urszuli Bydlińskiej można obejrzeć w naszej Galerii Twórczości. Zapraszamy!

Moja lewa ręka. O Magdzie, która rozkwita.

Oto kolejne refleksje Magdy.

Ta młoda dziewczyna jest doskonałym przykładem,że nic i nikt nie może nas ograniczać. Dużą rolę odgrywa tu kochająca i wspierająca rodzina. I dla nich też wyjątkowe słowa uznania. To wsparcie  rodziny i determinacja Magdy zaowocują w jej dorosłym życiu. Już owocują, a Magda rozkwita.

Kwitnij , kwitnij.

Podziwiam tę dziewczynę.

A.D.

 

Nazywam się Magdalena Pielecha. Od urodzenia mam Mózgowe Porażenie Dziecięce, mieszkam w Lublinie, poruszam się przy pomocy wózka inwalidzkiego.

Mimo mojej niepełnosprawności staram się żyć normalnie. Wózek – mimo tego, że jest moim środkiem lokomocji (mam też prawie całkowicie niesprawną prawą rękę – lewa jest sprawna), nie ogranicza mnie w życiu codziennym.

W codziennych czynnościach pomagają mi moi rodzice i starszy brat. Jestem im bardzo wdzięczna za to, że dzięki im mogę normalnie funkcjonować. Bardzo lubię rozwiązywać krzyżówki, śpiewać, słuchać rożnej muzyki zwłaszcza poezji śpiewanej, a nade wszystko uwielbiam chodzić na koncerty. Moi ulubieni artyści z tego gatunku to Janusz Radek i Marcin Styczeń. Jeśli tylko grają w Lublinie lub w okolicach, to staram się przybywać z radością i uśmiechem na te koncerty! Uwielbiam również spotkania z tymi artystami :). Ostatnio zaczęłam pisać artykuły dla portali „Łam stereotypy – dla sprawnych inaczej” i „damy-rade.org”. Pierwsze z nich dotyczą moich spotkań z Marcinem i Januszem. Bardzo się cieszę, że moje artykuły już na początku są ciepło przyjmowane przez czytelników tych portali. Z pewnością będą kolejne!

Nasza czytelniczka pisze: Moja przyjaźń z Januszem Radkiem

Nazywam się Magdalena Pielecha, mieszkam w Lublinie. Od urodzenia mam Mózgowe Porażenie Dziecięce i poruszam się przy pomocy wózka inwalidzkiego. Wielbicielką głosu Janusza Radka jestem już od dawna – dokładnie nie pamiętam od kiedy. Pamiętam za to doskonale, kiedy pierwszy raz w swoim życiu miałam okazję posłuchać Janusza Radka. Było to oratorium „Psałterz wrześniowy” – Piotra Rubika goszczącego w Lublinie. Niewątpliwie Janusz był moim numerem jeden w tym oratorium. Od tamtego czasu moim marzeniem było poznać osobiście tego artystę. Jak wiadomo – marzenia się spełniają i… Janusz któregoś dnia odwiedził mnie w moim domu po koncercie w naszym mieście! Przed spotkaniem miałam tremę ogromną. Pamiętam, że serce mi bilo z minuty na minutę coraz szybciej i szybciej… Gdy już trwało spotkanie, szybko zorientowałam się, że ten Artysta jest bardzo sympatycznym, ciepłym człowiekiem i moja trema okazała się zupełnie niepotrzebna! Spotkanie było bardzo miłe. Oczywiście Janusz zaprosił mnie na swoje koncerty wLublinie i okolicach. Jeśli tylko mam możliwość – Staram się z radością i uśmiechem przyjeżdżać na te koncerty. To są dla mnie zawsze niesamowite przeżycia! Niedawno, bo 14 kwietnia 2013 roku, miałam przyjemność bycia razem z moimi przyjaciółkami na jego koncercie w Chełmie. Wrażenia niesamowite! Głos Janusza był nieziemski! Momentami wstrzymywałam oddech. Bo Janusz Radek potrafi mnie zawsze zaskakiwać swoim niebywałym talentem wokalnym. Oczywiście miałam możliwość spotkania się z artystą po koncercie – Wspaniale wspominam to nasze kolejne już spotkanie. Mam nadzieję, że nie ostatnie.

Radek

Marta Świć napisała…

Przeczytajmy list od naszej stałej Czytelniczki p. Marty Świć. Czekamy na następne informacje.

Witajcie!

Chciałabym poinformować o ciekawej inicjatywie dotyczącej osób niepełnosprawnych. Mianowicie w listopadzie 2012 roku rozpoczęło formalnie swoją działalność Stowarzyszenie na Rzecz Osób Niepełnosprawnych i ich Rodzin – Ósmy Kolor Tęczy. Mieści się w Radzyniu Podlaskim, skupia osoby niepełnosprawne z tego miasta i okolic. Na razie są to głównie dzieci, ale nie ma ograniczeń wiekowych. Przyjść może każdy i czasem po prostu zapytać, zwierzyć się ze swoich obaw.
To bardzo ważne, że w tak małym środowisku, rodzice osób niepełnosprawnych potrafili zjednoczyć się, by wspólnie działać. Odbyły się już trzy formalne spotkania. Ja byłam na jednym, w niedzielę. Jako osoba pisząca podjęłam się informowania o tym prasy i mediów.

Celem stowarzyszenia są wspólne spotkania, wzajemne wsparcie w rozwiązywaniu kłopotów prawnych, z dostępem do rehabilitacji, jak również integracja społeczna. Chcemy, by osoby zdrowe i niepełnosprawne spędzały ze sobą czas.
Jako, że jesteśmy na początku działalności potrzebujemy medialnego wsparcia.

Pierwsze cele jakie wyznaczono na Walnym Zebraniu To:
1. Pomoc formalna w uzyskaniu dofinansowania do turnusu rehabilitacyjnego. Wiadomo, że w tym roku mogą pojechać tylko dzieci do 16 roku życia, ale chcielibyśmy choć raz na 1-2 dni spotkać się wszyscy.
2. Chcemy pozyskać jak najwięcej środków na ten turnus by rodzice dopłacali jak najmniej z własnej kieszeni. W tym celu planowane są aukcje, kiermasze. Tu apel do osób mogących przekazać przedmioty na licytacje.
3. Ponieważ większość podopiecznych to dzieci zbierane są zabawki i książki do tworzonej biblioteki.
4 W czerwcu planowany jest duży koncert Dzieci Dzieciom, bo w Dniu Dziecka każde dziecko powinno być szczęśliwe, a że w każdym z nas jest coś z dziecka, chcielibyśmy, aby to był piękny dzień.

Piszę jako osoba, aktywna, niepełnosprawna, działająca.. Oczywiście, Lublin pozostaje moją miłością na zawsze, ale bardzo bym chciała, żeby ta inicjatywa się rozwijała.

Strona internetowa stowarzyszenia jeszcze w powijakach, ale jest http://www.osmykolor.pl

Kontakt telefoniczny do wiadomości redakcji:

Prezes Wiesław Trykacz 505 048 419

Z-ca Prezesa Maria Zegar – 602 381 659

Będę bardzo wdzięczna za pomoc i wsparcie w działaniach,

Marta Świć, świeżo upieczony członek stowarzyszenia.

Po spotkaniu obudziłam się z bezcennym poczuciem chęci działania i zobowiązaniem, które ze wszystkich sił postaram się spełnić. Polecam wszystkim osobom niepełnosprawnym zaangażowanie się w podobną działalność. Ja poczułam się potrzebna komuś, a tego nie da się kupić za żadne pieniądze.

Marta Siejka

Szanowni Państwo!

„Życie nie tylko po to jest, by brać. Życie nie po to, by bezczynnie trwać, I aby żyć siebie samego trzeba dać” ( cyt. z piosenki S. Sojki).
Kiedyś wydawało mi się, że z takim stopniem niepełnosprawności nie mam nawet, co marzyć o zdawaniu matury czy dostaniu się na studia. Dzięki mojej pracy, uporowi i systematyczności ukończyłam liceum ogólnokształcące z wyróżnieniem, miałam drugą średnią w szkole.
Zdałam rozszerzoną maturę z angielskiego i dostałam się na studia. Dzisiaj jestem Absolwentką Wydziału Pedagogicznego UW. Od października 2012 r. rozpoczęłam studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim na kierunku Andragogika, Pedagogika, Pedagogika nauczycielska (dawniej Pedagogika wczesnoszkolna i wczesne nauczanie języka angielskiego w klasach 0-3). Od urodzenia jestem osobą niepełnosprawną, dotkniętą cztero-kończynowym Dziecięcym Porażeniem Mózgowym.
W codziennym funkcjonowaniu potrzebuję pomocy osoby drugiej. Nie jestem w stanie sama się ubrać, umyć, przesiąść z łóżka na wózek i odwrotnie. Nie jestem w stanie samodzielnie przemieszczać się wózkiem po ulicy. Mam głęboki stopień niedowidzenia spowodowany porażeniem gałek ocznych. Pomimo tego jest mnie „wszędzie pełno” i nie poddaję się. Walczę o swoje lepsze jutro, ale i nie zapominam o innych ludziach, tych zrezygnowanych, stojących „ z boku”. Dlatego też jestem wolontariuszką Fundacji Pomóż Innym.
Adam Mickiewicz w „Romantyczności” jednoznacznie i bezpośrednio zawarł swój światopogląd: „Miej serce i patrzaj w serce”! Jak już wcześniej wspomniałam również jestem zwolenniczką takiego widzenia świata i stosuję światopogląd naszego wielkiego wieszcza w swoim życiu. Bardzo ważną wartością w moim życiu jest miłość. To właśnie miłość zmienia rzeczywistość, wpływa na bieg ludzkich losów, przekształca oblicze świata. Uważam, że zawarte w utworze przesłanie może być aktualne we współczesnym świecie. Zależy to tylko od nas, ludzi, czy te słowa pozostaną zwykłym zapiskiem na papierze, śladem pamięci, który pozostawił po sobie Adam Mickiewicz.
Wydaje mi się, że mam dar zjednywania sobie ludzi i zdobywania ich zaufania. Rozumiem i ludzi bardziej niepełnosprawnych od siebie, jak i również tych sprawnych fizycznie, ale okaleczonych psychicznie, nieszczęśliwych i samotnych. Pomimo mojej niepełnosprawności pomagam im, wspieram, służę radą i otaczam miłością. Zawsze cudze problemy są dla mnie ważniejsze niż moje własne. Troszczę się o ludzi, są mi bliscy Ci, od których wszyscy inni z różnych względów się odwrócili. Miłość płynąca z głębi mojego serca i duszy oraz wiara w ludzi pozwala mi mieć siłę czynić dobro. Wszystko, co robię, robię z wielką pasją, z zaangażowaniem i oddaniem.
Cel, który przyświeca mi w działaniu na rzecz Fundacji Pomóż Innym to przede wszystkim pokazanie i udowodnienie, że człowiek, nawet z głębokim stopniem niepełnosprawności jest człowiekiem i ma prawo do realizacji siebie, własnych marzeń i celów. Bariery, które będzie napotykał na swojej drodze będą dla niego tylko powodem większej determinacji do osiągnięcia celu. Będę robiła wszystko, by osoba niepełnosprawna nie obnosiła się ze swoją niepełnosprawnością, a traktowała ją, jako stan normalny i nauczyła się rozumieć, że będąc niepełnosprawnym również może uczynić wiele dobrego dla siebie i innych ludzi. Właśnie, dlatego 14 listopada 2012 r. prowadziłam Koncert, co więcej pomagałam przy organizacji tego wspaniałego wydarzenia.
„Koncert Dziękujemy” miał na celu ukazanie działalności artystycznej młodzieży z warszawskich szkół specjalnych oraz ich opiekunów. Głównym celem koncertu było podziękowanie Niepełnosprawnym Olimpijczykom. Kolejną istotną sprawą, ważnym celem tego przedsięwzięcia była integracja młodych wykonawców dookoła tworzonego przez nich widowiska. Biorąc pod uwagę młodzież i dzieci z niepełnosprawnością intelektualną była to dla nich forma terapii, socjalizacji do ogółu społeczeństwa i wymogów przez nie stawianych. Oczywiście nie należy również zapomnieć o tym, że dla zdrowych ludzi tego typu koncert był formą edukacji. Z pewnością dał im możliwość poznania świata osób z niepełnosprawnością intelektualną. Moim zdaniem był to dobry sposób na uświadomienie gościom Koncertu, że niepełnosprawny to też człowiek, który ma pasje, marzenia i dąży do ich realizacji.
W drugiej części Koncertu wzięli udział zawodowi artyści, będący przyjaciółmi niepełnosprawnej młodzieży.
Adresatami koncertu były osoby zainteresowane rehabilitacją i resocjalizacją młodzieży z ośrodków szkolno-wychowawczych i szkół specjalnych, sponsorzy wspierający poszczególne szkoły i ośrodki oraz rodzice i przyjaciele dzieci.
W grudniu 2013 odbędzie się kolejny charytatywny koncert Fundacji Pomóż Innym.
Chciałabym, żeby za jakiś czas rodziny i przyjaciele osób niepełnosprawnych były objęte pomocą Fundacji. Przede wszystkim powinni oni mieć mitingi, spotkania z terapeutami, by zrozumieć, że nadmierna troska nad niepełnosprawnymi, nadopiekuńczość działa nie tylko z krzywdą dla samego niepełnosprawnego, ale także dla jego otoczenia, które przez to nie jest w stanie cieszyć się jego obecnością i tym, kim naprawdę jest.
Pamiętajmy, że o człowieku nie świadczą zdrowe nogi czy ręce tylko to czy umie spojrzeć w głąb duszy drugiego człowieka. To znaczy czy postępuje zgodnie z przesłaniem słów poety: „Miej serce i patrzaj w Serce”!

Kasia pisze

Witam serdecznie!
Chcę opisać swoją historie choroby oraz problemy przez jakie przechodzę do tej pory ze strony zdrowych ludzi oraz ich nietolerancją i podłością i chciałabym w ten sposób zaapelować do osób niepełnosprawnych by się nie poddawali mimo przeciwności losu i by walczyli o swoje godne życie.

Czytaj dalej

Uwięziona w ciele

Uwięziona w ciele urodziła się w 1969 roku. Przyszła na świat z mózgowym porażeniem dziecięcym. Od najmłodszych lat wymaga stałej opieki; niedowład kończyn sprawia, że nawet najprostsze, codzienne czynności są dla niej nieosiągalne. Towarzyszące porażeniu mózgowemu zaburzenia pozapiramidowe oraz zaburzenia mowy sprawiają, że otoczenie postrzega ją jako osobę niepełnosprawną intelektualnie. Na każdym kroku podważa się jej zdolność do decydowania o sobie. Uwięziona w ciele spotyka się również z przemocą werbalną i fizyczną, zarówno ze strony nieznajomych, jak i najbliższych. Niewielu wie, że to niepełnosprawne ciało skrywa osobę o ogromnym intelekcie i wrażliwości, pełną determinacji i samoświadomości, jakiej brakuje wielu zdrowym, sprawnym ludziom.

Czytaj dalej

Od Seweryna

„Asia, Ty mnie nauczyłaś swoją niepełnosprawnością, że ja też nie muszę jej chować i unikać” – takie słowa napisał do mnie dzisiaj mój kolega Seweryn.
Czy jest coś piękniejszego ponad te szczere słowa?
Dzięki Seweryn!

Joanna

Teraz pomagają nam rodzice. A potem?

Nazywam się Marta .

Jestem autorką tomiku wierszy „Niemotylica Będzie Latać”
 Jestem dorosłą osobą niepełnosprawną.Mam 33 lata. Mimo, że pracuję, zarabiam niewiele  i nawet, jeżeli  w połączeniu z rentą socjalną jest to dużo, praca jest sezonowa, a rachunki niestety nie. Nie można sobie pozwolić na wynajęcie stancji przy umowach o pracę tymczasową. W przypadku, gdy jest się wyłącznie na rencie socjalnej, nie ma o tym mowy. Posiadanie mieszkań własnościowych nie zwalnia od opłat. Jedna osoba niepełnosprawna, nawet z rentą po rodzicach , zawsze będzie mieć problemy finansowe, gdyż do podstawowych środków dochodzą koszty lekarstw, a często również dopłaty do zaopatrzenia ortopedycznego.

Kwestie finansowe to jedno, a nasze ograniczenia wynikające ze zmagań z chorobą, to kolejny aspekt. Nie możemy żądać od naszego rodzeństwa,  (nawet jeżeli je mamy), żeby zrezygnowali z własnego życia, pracy, po to by się nami opiekować.

Marzyłby mi się taki dom, w którym będę mieć pewność, że nikt mnie nie wyrzuci, że przyniesie zakupy w zimie, kiedy nie jestem w stanie wyjść z domu. Taka pewność, że potem będzie nowe życie, w innym miejscu, ale tam, gdzie jestem chciana i rozumiana.

Mam nadzieję, że takie miejsca powstaną i  nie będą obejmowały mieszkańców dużych miast.  Na wsiach mieszka wiele osób niepełnosprawnych. Oni już mają trudniej, często z braku transportu, ośrodków terapeutycznych, wspomagających rozwój i przystosowanie do samodzielnego życia. Teraz wyręczają ich rodzice, a potem?

Marta