Gdeszyński azyl

Gdeszyn – maleńka wioska leżąca na Roztoczu między Zamościem, a Hrubieszowem. W pierwszych dniach lipca życzliwy ks. proboszcz Ryszard Ostasz, życzliwi ludzie, otworzyli dla nas swoje serca i podwoje wiejskiej szkoły. Jesteśmy gośćmi, a czujemy się tutaj, jakbyśmy tu były od zawsze. Pani Michalina przynosi nam mleko do kawy już do pierwszego śniadania. Ksiądz Ryszard troszczy się o wszystko, aby nasz pobyt w jego parafii był miły, aby niczego nam nie zabrakło – to taki żywy obraz świętego ojca Pio. Nikt nas nie zmusza do niczego, rzec by można pełny luzik, a jednak każda z nas czuje nieodparte pragnienie odwiedzenie kościoła i uczestnictwo we Mszy św. Mały kościółek pachnący liliami. Z głównego ołtarza spoglądają dobrotliwe oczęta Najświętszej Panienki, a z bocznych ołtarzy wychylają się nieśmiało głowy świętych i błogosławionych: młodego św. Józefa
z Dzieciątkiem Jezus na ręku i bł. Ks. Zygmunta Pisarskiego. Ten ostatni zapisał się złotą czcionką na Gdeszyńskiej Ziemi, zamęczony w latach okupacji, a jednak do końca strzegący praw Bożych, błogosławiący i rozgrzeszający swoich oprawców stygnącą ręką trzymającą różaniec. Do chwili obecnej wśród miejscowej ludności istnieje kult ks. Zygmunta Pisarskiego, który
w 1999 roku został wyniesiony do godności błogosławionego przez papieża Polaka. Krew heroicznego księdza uświęciła Ziemię Gdeszyńską i właśnie dla upamiętnienia jego męczeńskiej śmierci obecny proboszcz otworzył tu Szlak bł. Ks. Zygmunta Pisarskiego. Jest to polna droga obsadzona z obu stron wiekowym drzewostanem i drewnianymi kapliczkami,
a nisko, tuż spod leśnych paproci wychylają się małe kamienne tablice upamiętniające wielkich Polaków przebywających w tym malowniczym zakątku świata. Była tu m.in. Maria Dąbrowska. Tu żył i tworzył miejscowy poeta ludowy Ferdynand  Kuraś. Na końcu tego Szlaku pojawia się kościół, który w zamierzeniach proboszcza Ryszarda Ostasza stanie się Sanktuarium Pojednania Polsko-Ukraińskiego. Na miejscowym cmentarzu spoczywa błogosławiony ks. Zygmunt Pisarski. Na jego grobie są zawsze świeże kwiaty i płoną znicze, a to świadczy o żywej o nim pamięci wśród miejscowej ludności. Ksiądz proboszcz Ryszard Ostasz marzy też, aby w przyszłości adaptować budynek szkolny dla potrzeb osób z niepełnosprawnością. Chce, aby ta szkoła stała się dla nich letnim azylem. Nie tylko domem rekolekcyjnym, ale także domem wypoczynkowym. Wierzymy, że to się stanie. Wierzymy, że tu wrócimy, by znów posłuchać szumu świerków w parku przed szkołą, kukułki kukającej w pobliskim lesie i cichych melodii koników polnych. Wrócimy tutaj w większej grupie, ponieważ tego co piękne nie możemy zachować wyłącznie dla siebie.

Joanna Pąk

IMG_3409

IMG_3380

Na Szlaku bł. ks. Z. Pisarskiego

IMG_3386

Przy tablicy upamiętniającej twórczość miejscowego poety Ferdynanda Kurasia

IMG_3525

Na miejscowym cmentarzu przy grobie bł. ks. Z. Pisarskiego

Reklamy

Czy znajdziemy tu kąt dla siebie? Może nam pomożesz?

Leniwie budzimy się po prawie nieprzespanej nocy. Jak tu spać w nowym miejscu? Duszno, łóżka nowe i to całonocne bzykanie komarów. Świt wlewa się przez  okno, a ptaki chyba oszalały. Kłócą się niemiłosiernie jeden przez drugiego.

Śpimy w wiejskiej szkole w Gdeszynie. W  sali pierwszoklasistów , bo stoliki okrągłe, niskie, a krzesełka malutkie. Na tablicy jeszcze napis pozostał „Wakacje – to uczniowie lubią najbardziej”.

Szkoła w Gdeszynie dwa lata temu miała być zlikwidowana. Jak większość małych szkół. Nie opłacało prowadzić się takiej placówki. Jednak ks. Ryszard Ostasz proboszcz parafii na to nie pozwolił. Swoje oszczędności, polisy ubezpieczeniowe, zaangażowanie, pracę , zdolności negocjacyjne i organizacyjne zainwestował w ratowanie szkoły. Z grupą mieszkańców założył Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Gdeszyńskiej, które zostało organem prowadzącym szkołę. Zaczęto generalny remont, a raczej budowę. Pomagała prawie cała wieś. I szkoła jest. Służy także jako miejsce spotkań mieszkańców. Taki mały Dom Kultury.

Obecnie zaczyna pełnić dodatkową funkcję. Miejsce spotkań, warsztatów, rekolekcji i wypoczynku wakacyjnego osób z niepełnosprawnością.To piękne miejsce, chociaż warunki jeszcze surowe. Woda zimna i brak pryszniców , a  kuchnia wymaga nakładów. Ziarno jednak rzucone i może plon obfity przyniesie? Bo,że pomysł jest świetny to nie wymaga potwierdzenia. Ale i fundusze potrzebne (może ktoś z czytających chętny pomóc?)

Gdeszyn to mała , malownicza wieś położona przy trasie Zamość-Hrubieszów.Wieś z bogatą historią.

Gdeszyn to ludzie życzliwi i otwarci.

Gdeszyn to idealne miejsce wypoczynku dla niepełnosprawnych szczególnie.

Zanim jeszcze z polowych  łóżek się wygramoliłyśmy już przyjechały panie Dorota i Tereska ze śniadaniem. Swojska wędlina, ciepłe pieczywo. I uśmiech i szczere serce. I pytanie, o której z obiadem przyjechać?

-Na 15.00 , bo Zamość podbijać będziemy.

Dzięki Ci Panie za takich ludzi. Przecież wcale nie musiały i nie prosiłyśmy (wiemy,że to też „sprężynka” ks. Ryszarda).

Zamość niczym nie zaskoczył, tylko jak zwykle zauroczył. A kawa i lody na Starówce wyborne. Miłe popołudnie.

Po obiedzie ( zupa z warzyw z ogrodu Tereski- REWELACJA) i ziemniaczki z mięskiem i ogórkiem małosolnym. Palce lizać . Szkoda,że ks. Ryszarda z nami nie ma, ale dziś odwiedza chorych.  Przyjdzie wieczorem.

Rozmowy, rozmowy , rozmowy. Tarasowe rozmowy. Przychodzą z wizytą mieszkańcy wsi. Dzieci i dorośli.. Może trochę  z ciekawości? I rozmowy i żarty i pytania. Zaczynamy „oswajać” ich z niepełnosprawnością. To dobry, ważny i potrzebny czas dla wszystkich.

A o 18.00 Msza Święta w gdeszyńskim kościele. Msza w naszej intencji. I słowo do nas skierowane.Wzruszenie.Tym bardziej ,że to Pierwszy Piątek Miesiąca.

Spacerkiem przez wieś wracamy do szkoły. Po drodze rozmawiamy z mieszkańcami. Machają do nas traktorzyści. Uśmiecha się starsza Pani na rowerze. Pachną lipy. Cieszy widokiem okolica.

Kolacja i wizyta ks. Ryszarda.

I ponownie długie tarasowe rozmowy. Mnoży się dobro. Jak dobrze być razem.

Jutro znowu będzie dzień.

Tylko to nocne bzykanie komarów.

cdn

anna dąbrowska

IMG_3393

Podziwianie widoków Roztocza

IMG_3360

W zamojskiej kawiarence

IMG_3350

Zamość – Padwa Północy.

Ratusz otoczony przez dziewczyny z portalu „Łam stereotypy – o sprawnych inaczej”

„Sutanna rzecz nabyta – nie to co kobita”

„Sutanna rzecz nabyta-nie to co kobita”- powiedziała Joanna do ks. Ryszarda, kiedy w szalonym, wspólnym  tańcu najechała kołem wózka inwalidzkiego na jego sutannę i …trach , na dole się popruło.

Śmiechu było co nie miara. Śmiało się pół Gdeszyna zgromadzonych przed wiejską szkołą. Śmiała się Joanna , śmiał się ksiądz Ryszard.ta chwila-bezcenna.

Do Gdeszyna-na kilka  pierwszych dni wakacji- pojechałyśmy na zaproszenie ks. Ryszarda Ostasza. My- to znaczy Joanna zwana „Szaloną”, Anna zwana „Czarnym Aniołem” , Małgosia zwana „Harrisem”, Karolka zwana „Okruszkiem”, Aneta zwana „Kawał cholery” i Krysia zwana „Zbowidówką”. Trzy na wózkach siedzące i trzy wózki pchające.

Zaproszenie było podwójne tzn. 15 -lecie kapłaństwa ks. Ryszarda i 6 -lecie Jego „proboszczostwa” w Gdeszynie oraz pionierskie rozpoczęcie wakacyjnych wizyt-rekolekcji w cichej w wakacje szkole.

Po pięknych i wzniosłych uroczystościach kościelnych z udziałem hierarchów kościoła, przedstawicieli władz, posłów i pozostałego  ludu bożego , po życzeniach i prezentach dla Jubilata rozpoczęła się zabawa.

Na początek Festiwal Pieśni Maryjnych. Potem na ludowo orkiestry grały . Dzieci do tarcz z łuków strzelały, w piłkach się w wodzie „turlały” i na wysokości po ściankach wspinały. „Szalona” Joanna do wspinaczki się rwała, ale na szczęście się nie dostała, a raczej Krysia jej nie dopchała…ufff. To byłby jak  na początek wizyty zbyt duży szok dla wszystkich . Przecież kobita niepełnosprawna jest.

Potem do instrumentów podeszli chłopcy z zespołu „Nokaut” i….się zaczęło. Na trawniku przed szkołą , na zabawie pod chmurką poszły w ruch i ręce i nogi i wózki inwalidzkie, a na nich dziewczyny śliczne. I w kółeczko i odbijany i wężykiem i tany, tany. I w lewo i w prawo i jeszcze hop. Ale na razie to na tym stop!

Bo tak się Joanna rozszalała,że księdzu sutannę porwała.

A potem czułe pożegnania. I taras przed szkołą i rozmowy długie. A nad nami niebo rozgwieżdżone, i cisza gdeszyńska i zapach łąk i kwiatów.

Jak dobrze, jak błogo.

Czas spać -bo grubo po północy.Jutro czeka nas piękny dzień.

cdn.

Anna Dąbrowska

 

995925_696756027017497_539245655_n

Potańcówka „pod chmurką” w Gdeszynie

IMG_3270

Tany, tany i materiał porwany…

IMG_3304

Anetka w tańcu z Gosią

1013139_694749947218105_2032604117_n

Z panią poseł Genowefą Tokarską