Nogopis, całusy z PECTUSEM i gołąbki z keczupem.

Ta sobota pozostanie na długo w mojej pamięci. Oj, od razu pytacie czy coś szczególnego się wydarzyło? A jakże by nie. Dzień bez przygody jest dniem straconym.

Ale „do ad remu” -jak zwykła mawiać pewna pani.

Dziewczyny z ks. Ryszardem Ostaszem-proboszczem w Gdeszynie wybrały się zwiedzać okolicę. Cieszyły i oko i ucho. Oddychały pełną piersią (pełnymi piersiami). Zgłębiały piękną i bogatą historię miejscowości.Utrwalały wszystko i w pamięci i na dyskietce aparatu fotograficznego. Pełna dokumentacja.Profesjonalnie.

A ja?

A ja do Zamościa pojechałam po koleżankę. Niezwykłą osóbkę. Moją redakcyjną koleżankę -Małgosię. Małgorzata prowadziła wieczorem koncert w Werbkowicach. Zanim na koncert dojechała odwiedziła nas i zarazem swojego szkolnego kolegę ks. Ryszarda. To było bardzo sympatyczne spotkanie i niespodzianka dla obojga.

Napomknęłam o koncercie? A tak. Koncert zespołu -UWAGA!! PECTUS!!!!

Od rana tylko o tym mowa była. Jedziemy na koncert -bez dwóch zdań. Ale czy mamy szansę na wspólne zdjęcia i autografy?

Zobaczymy. Łatwo się nie poddamy.

Sobotnie popołudnie niezwykle upalne. Leżymy na materacach pod drzewami. Spokój, cisza , pełen luzik. Nagle dziewczyny uświadamiają sobie,że muszą umyć włosy , bo tak się przystojniakom nie pokażą.

No dobra : Ja z Małgosią grzejemy w garach wodę. Szykujemy zakład fryzjerski pod chmurką.

Miednica z wodą, dzban wody do spłukiwania. No rozbierać się do pasa, bo pozalewamy wszystko. I jazda. Jedna, druga, trzecia głowa ( żeby nie było- dla każdej woda zmieniana). I po robocie. Słońce włosy wysuszy.

Potem makijaże, dobór garderoby ( nie taka , owaka, i zmiana .I biżuteria. Ta bransoletka nie pasuje. I cienie na powiekach mi zrób i usta błyszczykiem muśnij. -SKOŃCZONE-zrobione). Jedziemy.

Ja zabieram Joannę i trzy wózki inwalidzkie, a Małgosia Anetkę, Karolę i Krysię. Logistycznie mamy to opanowane-chociaż mój samochód duży nie jest.

Podjeżdżamy pod samą scenę i dostajemy osobną garderobę (przyznaję troszkę po znajomości, troszkę,że na wózkach dziewczyny). Nasza garderoba sąsiaduje z ICH garderobą .Czekamy.

Są, są, są. Przyjechali. Chłopaki jak malowane. Idą, idą , idą. Idą do nas!!!

I to było naprawdę fantastyczne spotkanie. Czterej bracia z zespołu PECTUS to bardzo kulturalni, taktowni, grzeczni i sympatyczni panowie. Długo z nami rozmawiali. Robiliśmy masę zdjęć. Joanna podarowała Im swoje tomiki wierszy. Podpisując je nogą. Co zrobiło niesamowite wrażenie. No cóż „nogopis” Joanny zawsze robi furorę. I całuski także były (niestety nie każda z nas całusa dostała-pisząca te słowa nie- łełełe)

Koncert był rewelacyjny, a my szalałyśmy prawie do północy.

Wracamy.

Wieczorna, a raczej nocna toaleta. I prawie jesteśmy w łóżkach, a tu sms: ..”grzeję gołąbki na plebani -zaraz będę”.

Wiecie jak smakują gołąbki z keczupem o pierwszej w nocy?

Wybornie.

anna dąbrowska

IMG_3466

Spotkanie z Zespołem PECTUS

IMG_3469

Joanna składa nogopis – dedykację w swoim tomiku

IMG_3448

Na koncercie

IMG_3497

„Barcelona” – PECTUS

Nasza czytelniczka pisze: Moja przyjaźń z Januszem Radkiem

Nazywam się Magdalena Pielecha, mieszkam w Lublinie. Od urodzenia mam Mózgowe Porażenie Dziecięce i poruszam się przy pomocy wózka inwalidzkiego. Wielbicielką głosu Janusza Radka jestem już od dawna – dokładnie nie pamiętam od kiedy. Pamiętam za to doskonale, kiedy pierwszy raz w swoim życiu miałam okazję posłuchać Janusza Radka. Było to oratorium „Psałterz wrześniowy” – Piotra Rubika goszczącego w Lublinie. Niewątpliwie Janusz był moim numerem jeden w tym oratorium. Od tamtego czasu moim marzeniem było poznać osobiście tego artystę. Jak wiadomo – marzenia się spełniają i… Janusz któregoś dnia odwiedził mnie w moim domu po koncercie w naszym mieście! Przed spotkaniem miałam tremę ogromną. Pamiętam, że serce mi bilo z minuty na minutę coraz szybciej i szybciej… Gdy już trwało spotkanie, szybko zorientowałam się, że ten Artysta jest bardzo sympatycznym, ciepłym człowiekiem i moja trema okazała się zupełnie niepotrzebna! Spotkanie było bardzo miłe. Oczywiście Janusz zaprosił mnie na swoje koncerty wLublinie i okolicach. Jeśli tylko mam możliwość – Staram się z radością i uśmiechem przyjeżdżać na te koncerty. To są dla mnie zawsze niesamowite przeżycia! Niedawno, bo 14 kwietnia 2013 roku, miałam przyjemność bycia razem z moimi przyjaciółkami na jego koncercie w Chełmie. Wrażenia niesamowite! Głos Janusza był nieziemski! Momentami wstrzymywałam oddech. Bo Janusz Radek potrafi mnie zawsze zaskakiwać swoim niebywałym talentem wokalnym. Oczywiście miałam możliwość spotkania się z artystą po koncercie – Wspaniale wspominam to nasze kolejne już spotkanie. Mam nadzieję, że nie ostatnie.

Radek