Wspomnienia z wakacyjnego wyjazdu

Madzia Pielecha, nasza stała Czytelniczka i korespondentka napisała swoje wspomnienia z wakacyjnego wyjazdu. O czym pisze? Przeczytajmy.

Mój pobyt w Myczkowcach zostanie na długo w mojej pamięci. Na tym pobycie nauczyłam się wiele rzeczy: śpiewania do mikrofonu na całe struny głosowe (ochrypłam od wszystkich hiciorów) i tańczenia na parkiecie, a chwycenie do tańca mojej koleżanki za stopę, która jest na wózku sprawiło nam obu dużo radości.

Moja obrona przed ochlapywaniem bardzo zimną wodą ze źródła okazała się bezskuteczna (cala po jednej stronie byłam mokra, wózek też). Ale najciekawszą rzeczą, jakiej się nauczyłam to… lepienie z gliny. Któregoś dnia gościłam w pięknym zakątku, pełnym świeżego, Bieszczadzkiego powietrza, w którym znajdował się prawdziwy warsztat garncarski z kołem i gliną. Lepienie wcale nie było takie łatwe, ale dałam sobie rade z niewielką pomocą pani, która opowiadała i pokazywała jak to się robi. Uśmiałam się do łez jak lepili inni, bo nie wszystkim od razu ta sztuka wychodziła . Dla mnie to było naprawdę fajne doświadczenie.

 

1077221_508948822524450_145767144_o

Wspólne śpiewanie

Tydzień w sercu Bieszczad

Od wielu już lat należę do Katolickiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Siloe” w Lublinie. Każdego roku wyjeżdżamy na letnie  wczasorekolekcje. Tego lata w lipcu wyruszyliśmy w Bieszczady, a konkretnie do Ośrodka Wypoczynkowo – Rehabilitacyjnego Caritas w Myczkowcach. Nasza grupa liczyła 48 osób, w tym 12 poruszających się na wózkach inwalidzkich. W codziennych czynnościach pomagali nam nasi wolontariusze.

Myczkowce – jest to malownicza miejscowość otoczona wzgórzami porośniętymi świerkami i innym iglastym drzewostanem. Sam Ośrodek w większości jest przystosowany do potrzeb ludzi niepełnosprawnych, chociaż wiele osób z naszej grupy narzekało na brak poręczy w toaletach. Myślę, że te braki będą sukcesywnie  uzupełniane.

Każdy dzień rozpoczynaliśmy i kończyliśmy modlitwą na świeżym powietrzu. Kulminacyjnym punktem dnia była Msza święta odprawiana w miejscowej kaplicy. Codziennie czekały na nas liczne atrakcje i niespodzianki, m.in. Warsztaty rzeźbiarskie i plastyczne, wycieczki do Polańczyka na rejs statkiem po Zalewie Solińskim. Po tych wyprawach jeszcze organizowane były dyskoteki, konkursy oraz ognisko. Tydzień minął nam bardzo szybko, a na pamiątkę pozostały zdjęcia, które poniżej zamieszczam.

Joanna Pąk

P1160218

Spacer nad tamę w Myczkowcach

1072555_508943795858286_1210239882_o

Pogaduchy w ogrodzie

1077760_508946819191317_502202424_o

Zapora wodna w Myczkowcach

1074579_508946642524668_1848997639_o

Jak dobrze być razem…

P1160361

Rejs statkiem po Solinie

164287_548292448551838_780701799_n

A wieczorem dyskoteka

Fot. Sylwia Kurcz i Krzysztof Szadowski