Czy znajdziemy tu kąt dla siebie? Może nam pomożesz?

Leniwie budzimy się po prawie nieprzespanej nocy. Jak tu spać w nowym miejscu? Duszno, łóżka nowe i to całonocne bzykanie komarów. Świt wlewa się przez  okno, a ptaki chyba oszalały. Kłócą się niemiłosiernie jeden przez drugiego.

Śpimy w wiejskiej szkole w Gdeszynie. W  sali pierwszoklasistów , bo stoliki okrągłe, niskie, a krzesełka malutkie. Na tablicy jeszcze napis pozostał „Wakacje – to uczniowie lubią najbardziej”.

Szkoła w Gdeszynie dwa lata temu miała być zlikwidowana. Jak większość małych szkół. Nie opłacało prowadzić się takiej placówki. Jednak ks. Ryszard Ostasz proboszcz parafii na to nie pozwolił. Swoje oszczędności, polisy ubezpieczeniowe, zaangażowanie, pracę , zdolności negocjacyjne i organizacyjne zainwestował w ratowanie szkoły. Z grupą mieszkańców założył Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Gdeszyńskiej, które zostało organem prowadzącym szkołę. Zaczęto generalny remont, a raczej budowę. Pomagała prawie cała wieś. I szkoła jest. Służy także jako miejsce spotkań mieszkańców. Taki mały Dom Kultury.

Obecnie zaczyna pełnić dodatkową funkcję. Miejsce spotkań, warsztatów, rekolekcji i wypoczynku wakacyjnego osób z niepełnosprawnością.To piękne miejsce, chociaż warunki jeszcze surowe. Woda zimna i brak pryszniców , a  kuchnia wymaga nakładów. Ziarno jednak rzucone i może plon obfity przyniesie? Bo,że pomysł jest świetny to nie wymaga potwierdzenia. Ale i fundusze potrzebne (może ktoś z czytających chętny pomóc?)

Gdeszyn to mała , malownicza wieś położona przy trasie Zamość-Hrubieszów.Wieś z bogatą historią.

Gdeszyn to ludzie życzliwi i otwarci.

Gdeszyn to idealne miejsce wypoczynku dla niepełnosprawnych szczególnie.

Zanim jeszcze z polowych  łóżek się wygramoliłyśmy już przyjechały panie Dorota i Tereska ze śniadaniem. Swojska wędlina, ciepłe pieczywo. I uśmiech i szczere serce. I pytanie, o której z obiadem przyjechać?

-Na 15.00 , bo Zamość podbijać będziemy.

Dzięki Ci Panie za takich ludzi. Przecież wcale nie musiały i nie prosiłyśmy (wiemy,że to też „sprężynka” ks. Ryszarda).

Zamość niczym nie zaskoczył, tylko jak zwykle zauroczył. A kawa i lody na Starówce wyborne. Miłe popołudnie.

Po obiedzie ( zupa z warzyw z ogrodu Tereski- REWELACJA) i ziemniaczki z mięskiem i ogórkiem małosolnym. Palce lizać . Szkoda,że ks. Ryszarda z nami nie ma, ale dziś odwiedza chorych.  Przyjdzie wieczorem.

Rozmowy, rozmowy , rozmowy. Tarasowe rozmowy. Przychodzą z wizytą mieszkańcy wsi. Dzieci i dorośli.. Może trochę  z ciekawości? I rozmowy i żarty i pytania. Zaczynamy „oswajać” ich z niepełnosprawnością. To dobry, ważny i potrzebny czas dla wszystkich.

A o 18.00 Msza Święta w gdeszyńskim kościele. Msza w naszej intencji. I słowo do nas skierowane.Wzruszenie.Tym bardziej ,że to Pierwszy Piątek Miesiąca.

Spacerkiem przez wieś wracamy do szkoły. Po drodze rozmawiamy z mieszkańcami. Machają do nas traktorzyści. Uśmiecha się starsza Pani na rowerze. Pachną lipy. Cieszy widokiem okolica.

Kolacja i wizyta ks. Ryszarda.

I ponownie długie tarasowe rozmowy. Mnoży się dobro. Jak dobrze być razem.

Jutro znowu będzie dzień.

Tylko to nocne bzykanie komarów.

cdn

anna dąbrowska

IMG_3393

Podziwianie widoków Roztocza

IMG_3360

W zamojskiej kawiarence

IMG_3350

Zamość – Padwa Północy.

Ratusz otoczony przez dziewczyny z portalu „Łam stereotypy – o sprawnych inaczej”

Radość mnie ogarnia

Taka mnie dzisiaj radość ogarnia, a to za sprawą mojej przyjaciółki Marzeny.

Znamy się od niedawna, ale intensywnie, chociaż nie spotykamy się często. Może dlatego ta przyjaźń trwa? Cha, cha, cha.

Marzena jest niewidoma od kilku lat. Ma cukrzycę i przeszczepioną nerkę. Miała momenty załamania. Nie uczyła się „brajla” , nie miała komputera, nie wychodziła z domu. Była trochę wyalienowana.

A teraz?

Pojechała na kurs  nauki samodzielności dla niewidomych. Zaczęła sama załatwiać swoje sprawy. A dziś!!!!!!!!!!!

dzwoni i mówi:

-cześć, zapisałam się do szkoły.Muszę nadrobić zaległości. Dam radę.

Radość mnie dzisiaj taka ogrania.

A.D.