„Tej oto matce dam niepełnosprawne dziecko”

Teresa ma córkę z Zespołem Downa. Cudowną córkę Ines. Teresa jest szczęśliwa i zawsze radosna. Niedawno podczas wspólnego wyjazdu powiedziała mi wiersz. Teraz go Wam przetłumaczyła z niemieckiego. Teresa jest moją siostrą. a.d

Dlaczego właśnie my?

 

“ Tej oto matce dam niepełnosprawne dziecko”- mówi  Bóg.

 

   A , Anioł pyta:

 

“ Dlaczego właśnie jej o Panie? Przecież ona jest szczęśliwa .”

 

“ Dokładnie.”  Uśmiecha się  Bóg.

 

“Czy mogę dać niepełnosprawne dziecko matce  ,  która nie zna uśmiechu? To byłoby okrutne.”

 

“ Ale  czy ona ma niezbędną cierpliwość?” pyta się Anioł.

 

“ Ja nie chcę , żeby była ponad cierpliwa , ponieważ w użalaniu się nad sobą i rozpaczy utonie w morzu łez.

 

    Gdy szok i złość ustąpi wtedy nienagannie upora się.Ta kobieta ma poczucie samodzielności i niezależności.

 

    Dziecko , które jej  podaruję , będzie żyć we własnym świecie . I będzie musiała je zmusić do życia w jej świecie , a to nie będzie łatwe.”

 

“ Ale Panie o ile mi wiadomo  ona nie wierzy w Ciebie.”

 

    Bóg uśmiecha się.”To nie ma znaczenia , wszystko będzie w porządku.

 

    Nikt nie jest doskonały. A ona ma wystarczająco dużo egoizmu.”

 

    Anioł wzdycha.”Egoizm? Czy to jest cnota?”

 

    Bóg kiwa głową. “Jeśli ona od czasu do czasu nie będzie mogła się z dzieckiem rozstać , nie przetrwa wszystkiego.

 

    To jest właśnie ta kobieta , której podaruję nie całkiem doskonałe dziecko.

 

    Nigdy nie zaakceptuje słowa mówionego jako – rzecz oczywistą , żadnego kroku jak –  coś zwykłego , codziennego.

 

    Kiedy jej Dziecko pierwszy raz powie MAMA , zda sobie sprawę , że doświadczyła Cudu.”
autora oryginału niestety nie znam. Tekst przetłumaczony z wersji niemieckiej.

 

Spotkanie na do widzenia i łza ocierana ukradkiem

Stał na drodze. Z matką. Czekał na nas.

Dzielił nas jeszcze ponad stumetrowy dystans drogi, gdyż szłyśmy powoli. Gęsiego. Wózek za wózkiem. Pod górę trochę ciężko pchać. Szłyśmy w zadumie, każda po kryjomu ocierając łzę. Jeszcze w głowie i sercu echa porannej Mszy Świętej i pieśń na zakończenie z dedykacją dla nas: „życzymy, życzymy i zdrowia i szczęścia i błogosławieństwa…”

Przed oczami twarze płaczących parafian z Gdeszyna , gdy mówiłyśmy nasze Świadectwo i czytałyśmy wiersze Joanny. Świadectwo o tym,że wciąż są pytania : Panie dlaczego ja? Podziękowania: Panie ,dziękuję za każdy dzień.

Wózek za wózkiem. Gęsiego. Powoli ,gdeszyńską , wiejską drogą.

On stoi. Patrzy na nas. Uśmiecha się.

Podchodzimy. Witamy się. Szarmancko całuję każdą z nas w rękę. Jego matka wzruszona:Słyszałam wasze świadectwo. Chciałam , abyście się poznali.  Przyjedźcie jeszcze koniecznie.  Proszę.

Macha nam na pożegnanie. Na do zobaczenia.

Piotr z Zespołem Downa.

Wrócimy , bo Piotr będzie czekał.

anna dąbrowska

 

IMG_3521

Pamiątkowe zdjęcie z ks. Ryszardem Ostaszem i jego parafianami