Spotkanie na do widzenia i łza ocierana ukradkiem

Stał na drodze. Z matką. Czekał na nas.

Dzielił nas jeszcze ponad stumetrowy dystans drogi, gdyż szłyśmy powoli. Gęsiego. Wózek za wózkiem. Pod górę trochę ciężko pchać. Szłyśmy w zadumie, każda po kryjomu ocierając łzę. Jeszcze w głowie i sercu echa porannej Mszy Świętej i pieśń na zakończenie z dedykacją dla nas: „życzymy, życzymy i zdrowia i szczęścia i błogosławieństwa…”

Przed oczami twarze płaczących parafian z Gdeszyna , gdy mówiłyśmy nasze Świadectwo i czytałyśmy wiersze Joanny. Świadectwo o tym,że wciąż są pytania : Panie dlaczego ja? Podziękowania: Panie ,dziękuję za każdy dzień.

Wózek za wózkiem. Gęsiego. Powoli ,gdeszyńską , wiejską drogą.

On stoi. Patrzy na nas. Uśmiecha się.

Podchodzimy. Witamy się. Szarmancko całuję każdą z nas w rękę. Jego matka wzruszona:Słyszałam wasze świadectwo. Chciałam , abyście się poznali.  Przyjedźcie jeszcze koniecznie.  Proszę.

Macha nam na pożegnanie. Na do zobaczenia.

Piotr z Zespołem Downa.

Wrócimy , bo Piotr będzie czekał.

anna dąbrowska

 

IMG_3521

Pamiątkowe zdjęcie z ks. Ryszardem Ostaszem i jego parafianami